"Do
księgarń trafił w tych dniach
przewodnik autorstwa Konrada Rybickiego
"Skarby przyrody i kultury
Spalskiego Parku Krajobrazowego".
[...] Głównymi >bohaterami<
przewodnika jest przyroda parku, jej
rezerwaty i pomniki, jest o Spale i
Inowłodzu, o Poświętnem, o Teofilowie,
Rzeczycy. [...] Turysta znajdzie w
przewodniku Rybickiego wiele istotnych
informacji praktycznych: o noclegach, o
wyżywieniu, propozycje czterech
szlaków-tras wycieczkowych biegnących
przez park. [...] Przewodnik można
kupić w księgarni przy pl. Kościuszki
(obok starego kościoła), kosztuje tylko
10 zł."
J. Pampuch "W sam
raz przed sezonem", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 20
z 16 maja 2003 r.
*
"Nad zalewem, od
strony Trąbek, tuż przy Drzewiczce,
rosły topole. Duże drzewa stanowiły
spore zagrożenie dla mieszkańców
okolicznych domków. Zwrócili się więc
ze stosownym wnioskiem o zezwolenie na
usunięcie drzew do Urzędu Miasta i
Gminy. [...]
... nie uzyskaliśmy odpowiedzi na
pytanie, kto zawinił, że dokonano
wycinki drzew tak późno, kiedy już
zaczął się okres lęgowy gawronów.
[...] ... ptaki prawie że oszalały z
rozpaczy, widząc jak ich potomstwo ginie
na skutek bezmyślności ludzi. [...] ...
na każdym z drzew było po kilkanaście
gawronich gniazd.
Nie udało się nam ustalić, czy tej
masowej egzekucji winni są urzędnicy z
Wydziału Gospodarki Komunalnej,
Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska, czy
też wykonawca prac."
"Barbarzyństwo"
"... w wielu
szkołach obchodzony był >Dzień
Ziemi<. Między innymi w Zespole
Szkół Samorządowych nr 1 w Opocznie w
piątek 25 kwietnia, przygotowano program
artystyczny, który był podsumowaniem
kilkumiesięcznej akcji ekologicznej.
Uczniowie kółka
przyrodniczo-geograficznego pod
kierunkiem Aliny Kaźmierczyk (głównej
organizatorki) przygotowali program
słowno-muzyczny, którego głównym
przesłaniem było: >SOS - to Ziemia
woła ludzi". Wykorzystano teksty
wielu autorów, choć największe
wrażenie na nas zrobiły >listy do
Ziemi<. ponad dwudziestu uczniów,
członków koła
przyrodniczo-geograficznego recytowało i
śpiewało teksty w sposób, jakby byli
co najmniej wieloletnimi członkami
kółka teatralnego (brawo!), więc
przesłanie każdego tekstu, czy to
mówionego, czy śpiewanego, mogło
trafić do licznie zgromadzonej widowni.
Ponad 100 uczniów od października ub.
r. zbierało makulaturę, aby pomóc w
ochronie lasów. W akcji: >Zbieramy
makulaturę, bo taką mamy naturę<
zebrali - bagatela - aż 6581 kg! [...]
Młodzież z ZSS nr 1 nie kończy swoich
ekologicznych działań. Trwa jeszcze
akcja >Puszek mniej - Ziemi
lżej<."
"Światowy (i
szkolny) Dzień Ziemi"
"TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 18
z 2 maja 2003 r.
*
"4. Warunki wodne
Przez tereny wsi Brzeźce przepływa na
przestrzeni kilku kilometrów rzeka
Pilica, mająca 319 km długości,
będąca najdłuższym, lewym dopływem
Wisły. Płynąc kreto rozległą
doliną, podmywa brzegi i tworzy
rozlewiska i usypiska piasku oraz
malownicze zakola.
Płynie tu miedzy dwiema, wyraźnie się
różniącymi krainami geograficznymi.
Prawy brzeg rzeki, na którym są
położone Brzeźce, biegnie skrajem
nisko położonej, równinnej Niziny
Radomskiej, lewy zaś dotyka krawędzi
Wysoczyzny Rawskiej.
Dawniej Pilica była rzeką spławną. W
czasach, gdy nie było jeszcze kolei,
rzeki spławne posiadały duże znaczenie
dla ziem, przez które przepływały,
ponieważ umożliwiały dogodny i tani
przewóz różnych towarów. O tym, że
Pilica była niegdyś rzeką spławną
świadczy choćby miejscowa nazwa
"winduga" dla pól położonych
nad Pilicą.
Dawniej winduga było to miejsce nad
rzeką, na które zwożono drewno z
okolicznych lasów, tu łączone je w
tratwy i spławiano w dół rzeki, potem
Wisłą do Gdańska. Podobna winduga,
obecnie w szczątkowym stanie, znajduje
się w lesie w zakolu Pilicy, w obrębie
dawnej gajówki Turno.
Ale nie tylko drewno spławiano Pilicą.
Z okręgu krakowsko-wieluńskiego
spławiano płody kopalniane jak wapń,
marmur, kamień ciosowy itp.
Wyrąb większości obszarów leśnych
nad rzeką stał się powodem obniżenia
poziomu wody, przez co Pilica utraciła
charakter rzeki spławnej.
W roku 1823 koryto Pilicy oczyszczono w
celu usunięcia zamuleń utrudniających
spław. Nie na długo jednak się to
zdało, wody w rzece było coraz mniej i
to oraz rozwój kolejnictwa sprawiły,
że pod koniec ubiegłego stulecia Pilica
ostatecznie utraciła znaczenie rzeki
spławnej.
Jak dawniej Pilica jest nadal rzeką
nieuregulowaną, stan wody bywa w niej
nierównomierny, a przez ostatnie kilka
lat bardzo niski. Obecnie w miesiącach
letnich jest Pilica niedużą i płytką
rzeką.
Spowodowane jest to pobieraniem wody z
Pilicy na potrzeby komunalne miasta
Łodzi oraz małą ilością opadów,
zarówno zimą jak i latem przez kilka
ostatnich lat z rzędu, co także
hamująco oddziaływa na stan gospodarczy
tej okolicy.
Niski brzeg Pilicy nie jest obwałowany W
dawnych latach zdarzały się dokuczliwe
wylewy rzeki, występujące cyklicznie
prawie każdej wiosny po zimowych
roztopach, jak i w niektóre lata w
miesiącu czerwcu, w przypadku licznych i
obfitych opadów deszczu występujących
około 20 czerwca, zwanych
"janówką" od imienia Jana,
którego dniem jest 24 czerwca.
Regularnie powtarzające się wylewy
rzeki były zbawienne dla nadbrzeżnych
łąk, pozostawiały bowiem po
opadnięciu wody namuł, stanowiący
niezastąpiony naturalny nawóz,
zapewniający zawsze duże zbiory siana,
choć w skrajnych przypadkach, zwłaszcza
latem, wylewy te powodowały szkody w
plonach zbóż i ziemniaków.
Ostatni zapamiętany wylew rzeki miał
miejsce w 1981 r., a największy był
podobno w 1903 r.
W najbliższym sąsiedztwie wsi brak
jakichś znaczniejszych cieków wodnych.
Jedyny, nie posiadający nazwy strumień,
wypływający gdzieś w okolicy
Stromieckiej Woli, przyjmuje po drodze
nikły strumyk płynący od Mikówki i po
połączeniu się z nim na terenie pól
kolonii Brzeźce, płynie przez podworski
park i uchodzi do jeziora będącego
starorzeczem Pilicy. Ciek tan, przed
kilkoma laty odcinkami przekopany od nowa
i oczyszczony, zbiera z okolicy nadmiar
wiosennych wód powierzchniowych,
natomiast latem wysycha zupełnie.
Na nadpilicznych łąkach znajduje się
kilka zagłębień i starorzeczy,
znaczących bieg dawnej Pilicy. Jedno z
takich starorzeczy, zwane potocznie
"Za oborami" znaczące swój
bieg krętymi serpentynami, ociera się o
las zwany "Poręba" i potem
meandrując wśród łąk podchodzi pod
czworaki, skąd wąskim, zabagnionym
strumykiem, łączy się z innym
starorzeczem zwanym jeziorem, wpadającym
do zanikającej odnogi Pilicy.
Inne ze starorzeczy zwane
"Wymysłowskim Jeziorem",
zarośnięte trzciną i wierzbową
łozą, w którym przed
kilkudziesięcioma laty utopiona została
kobieta, mieszkanka Brzeziec, znajduje
się na terenie łąk zwanych
"Kępa", a w odległości
około 200 m od niego znajduje się inne
starorzecze zwane "Starą
Rzeką", również coraz bardziej
zarastające zielskiem i chaszczami.
Jeszcze jedno z licznych starorzeczy,
gęsto zakrzaczone olszyną, stanowi
naturalną granice, gruntów wsi Brzeźce
i gruntów kolonii Wincentów.
Zaopatrzenie ludności i gospodarstw w
wodę pitną zapewniają studnie kopane.
Poziom wód gruntowych jest wysoki, stąd
na og6ł istnieje łatwość wykopania
studni poboru wody, której nawet w
najsuchsze lata nigdy nie brakuje. Jednak
woda czerpana z płytko zalegających
złóż, tzw. zaskórna, jest
zażelaziona, co ujemnie wpływa na jej
smak i wartość konsumpcyjną.
5. Szata roślinna i świat zwierzęcy
Okalające wieś Brzeźce od wschodu i
południa lasy, są to szczątki dawnej
Puszczy Stromieckiej, obejmującej
niegdyś obszary leśne ograniczone od
zachodu szosą Radom -Białobrzegi, od
północnego wschodu, wschodu i
południa, stykające się z Puszczą
Kozienicką.
Tutejsze lasy są ubogie w drzewostan.
Głównym gatunkiem obszarów leśnych
jest sosna, stanowiąca ponad 90%
wszystkich nasadzeń, częściowo w
domieszce z brzozą, dębem, olchą i
świerkiem.
Brak natomiast zupełnie jodły i buka, z
uwagi na niedogodny dla nich, zbyt
chłodny klimat. Względnie dobrze znosi
klimatyczne niedogody świerk i modrzew,
którego w ostatnim czasie przybywa w
leśnych nasadzeniach. Na łąkach i
obrzeżach starorzeczy rośnie olcha
czarna, a w nadpilicznych zaroślach
różne gatunki wierzby, w tym także
gatunki wikliniarskie.
Przed około 20 laty propagowana była
szeroko akcja zadrzewieniowa dróg,
rowów, brzegów rzek i nieużytków. Z
tamtego okresu pochodzą spotykane tu i
ówdzie nasadzenia topoli. Z funduszy
państwowych zakupywano materiał do
nasadzeń, natomiast wszystkie prace
związane z zadrzewianiem były
wykonywano w ramach tzw. czynów
społecznych ludności. Duży udział w
tych pracach miała młodzież szkolna.
Nasze lasy są ubogie w runo leśne.
Niema tu wcale jagód, bardzo mało
maliny, nieco ziół i w wilgotniejsze
lata grzyby: borowiki, mnóstwo grzybów
podgrzybków i sporo grzybów
niejadalnych.
Swoistą ozdobą okolicy jest stary,
osiemnastowieczny, o urozmaiconym
drzewostanie, lecz bardzo zaniedbany i
zniszczony, park podworski... [...]
W lasach, na polach oraz nad wodami żyje
wiele różnych zwierząt i ptactwa. Do
najpospoliciej występujących na tym
terenie zwierząt leśnych należy
zaliczyć samy, zające, lisy, dziki,
daniele, borsuki i wiewiórki. Nad rzeką
i starorzeczami gnieżdżą się dzikie
kaczki, spotyka się też czasem wydry i
dość pospolite piżmaki, które ze
względu na szkody, jakie czynią dla
gospodarki wodnej i rybnej, zostały
wyłączane spod ochrony łowieckiej. Na
polach i w zaroślach spotyka się
kuropatwy, a w gęstym, mało dostępnym
pobrzeżu Pilicy można spotkać
bażanta. Gęste zarośla nad wodą
upodobał sobie rzadko gdzie indziej
spotykany remiz. Jego gniazdo, zawieszone
wysoko w gałęziach wierzby lub olchy,
splecione w kształcie dziecięcego
sandałka, stanowi istny majstersztyk
ptasiego tkactwa.
Dosyć pospolite są bociany,
gnieżdżąca się, zresztą w bliskim
sąsiedztwie człowieka. Nad wodami rzeki
można ujrzeć czaplę siwą, a wiosną w
okresie wylewów Pilicy także
łabędzia, i perkoza. Ponadto mnóstwo
drobnego ptactwa: wróble, sikorki,
dzięcioł pstry, sroki, wrona siwa itp.
Druga wojna światowa doprowadziła do
znacznego wyniszczenia zwierzyny łownej.
Polowania okupanta, a po wyzwoleniu
rozpanoszone kłusownictwo, stały się
przyczyną poważnego spadku pogłowia
saren i zajęcy oraz prawie całkowitego
wytępienia dzików, Krótko po wojnie
lasy i pola tutejszych terenów
świeciły pustkami i gospodarkę
łowiecką trzeba było rozpoczynać ód
podstaw.
W ramach zasiedlania lasów grubą
zwierzyną wypuszczono w latach
pięćdziesiątych w kilku okolicznych
kompleksach leśnych pewną ilość
danieli, zwierząt niespotykanych tu
dawniej, które znalazłszy dla siebie
doskonałe warunki bytowania, bardzo
szybko się rozmnożyły. Daniele są
urodzonymi wędrowcami, to też nic
dziwnego, że w miarę ich przybywania,
gdy robiło się im coraz ciaśniej,
przechodziły do innych kompleksów
leśnych i obecnie można je spotkać w
każdym nieco większym lesie.
Stan dzików po wojnie wzrósł bardzo
znacznie. Potrafił on przetrwać, pomimo
dużych strat, ruchy wojsk w lasach i
działania wojenne, Dzik uznawany
powszechnie za sprzymierzeńca leśników
i bardzo przez nich mile widziany w
lesie, jest nieszczęściem dla upraw
rolnych, w których czyni znaczne szkody,
prawie w okrasie całego roku."
Stanisław Matysiak
"Brzeźce - rys historyczny", "Gazeta
Białobrzeska" nr 159/maj
2003 r.
*
"Posprzątali
świat, uratowali 1002 drzewa, utrwalili
nadpilickie krajobrazy, rozwiązali
mnóstwo >zielonych zadań<,
dokonali cudów z makulaturą - cały rok
szkolny w SP 13 kręcił się wokół
ekologii. [...]
Pomysł całego przedsięwzięcia
zrodizł się w głowie Ireny
Barcikowskiej, nauczycielki przyrody. -
Była to długa praca domowa, któa
trwała przez cały rok, a jej efekty
możecie zobaczyć na wszystkich
piętrach naszej szkoły - mówiła
autorka projektu. [...]
... w szkole odbywały się lekcje
specjalne, spotkania z ciekawymi ludźmi,
projekcje filmów, wycieczki po
najbliższej okolicy, konkursy plastyczne
i literackie. Uczniowie uczestniczyli
też w akcji >Sprzątanie świata<,
a potem przez cały rok szkolny zbierali
surowce wtórne."
imejl "Ekologiczne
wrzaski wokół >trzynastki<"
"Szkoła Podstawowa
w Twardej zorganizowała 24 kwietnia II
Gminny Konkurs Wiedzy Ekologicznej
poświęcony obchodom Dnia Ziemi.[...]
Do sprawdzianu wiedzy ekologicznej
przystąpiły czteroosobowe zespoły
szkół z gminy tomaszów Mazowiecki -
Chorzęcina, Komorowa, Smardzewic,
Wiaderna, Zawady i oczywiście Twardej.
[...]
Największą ilość punktów zdobyła
szkolna drużyna z Twardej
" >Tu na razie
jest śmietnisko, ale będzie uzdrowisko.
A tam, gdzie to złomowisko, zasadzimy
park< - śpiewali wczoraj uczniowie ze
Szkoły Podstawowej w Miedznej Drewnianej
podczas apelu zorganizowanego z okazji
Dnia Ziemi.
Na ratunek Ziemi
Pod takim właśnie hasłem przebiegała
uroczystość mająca w
"ekologicznej" szkole z
Miedznej Drewnianej długą tradycję.
Apel przygotowali uczniowie klasy
czwartej wraz ze swą wychowawczynią i
nauczycielką przyrody - Elżbietą
Zając.
[...] - Trując powietrze, ziemię i
wodę, niszczymy swojej planety urodę -
przestrzegali. [...] Uczniowie obiecali
przy tym, że sami będą dbać o
środowisko, bo jak stwierdzili w jednej
z piosenek, >są dziećmi Ziemi, z
Ziemia jest tylko jedna<. Całości
dopełniła wystawa prac uczniów klas
czwartych, piątych i szóstych
tematycznie nawiązująca do obchodzonego
święta."
wald "Na ratunek
Ziemi", "TOP
- Tygodnik Opoczyński" nr 17
z 25 kwietnia 2003 r.
*
"Ostatnio wiele
czasu poświęcam na obserwowanie
przyrody. Człowiek od dzieciństwa jest
ciekaw natury, czasami nawet nagannie,
ale na to nic nie poradzisz, kiedy
skłonności grzeszne są zakodowane.
Na moim parapecie okiennym zawsze jest
pełno ptactwa - sroki, szpaki, kosy... i
wróble. Za przykładem mego Patrona
wysypuję codziennie kruszki z mego
stołu ku uciesze ptasiej gawiedzi. W
stadku są stateczni >ojcowie< i
zacne >matrony<, i
młódź-żółtodzioby. W dzieciństwie
często mówiono do nas malców -
rozdzioby, a dlaczego opowiem.
Otóż troskliwe mamusie dokarmiają
pociechy, podając im co smaczniejsze
kruszki do dzióbków, natomiast ojcowie
przeciwnie - tarmoszą nicponiów za
nieopierzone skrzydełka, zmuszając do
samodzielnego zdobywania pokarmu i... o
dziwo, nauka skutkuje. >Rozdzioby<
wykazują nadzwyczajną sprawność pod
okiem rodzica.
W krainie nadpilickiej owa
samodzielność w wychowaniu młodzieży
rozpoczynała się dość wcześnie.
Jeszcze dziecię nie odrosło od ziemi, a
już nakładano jarzmo, czasami ponad
siły. Kiedy palce marzły na mrozie,
popędzano do pracy - ino chyżo, ino
chyżo! Zabijać ręce, przytupywać!
Takie to były czasy. Jednak żeby być w
zgodzie nie tyle z przepisami bhp, jak
byśmy to dziś określili, ale z
optymalizacją trudu, dostosowywano
odpowiednio narzędzia np. cepy z
krótszym trzonkiem i bijakiem, kosę
"ósemkę", drążek przy
sieczkarni, by nie rzucił dziecięciem o
ścianę, siekierkę posiastną,
motyczkę ergonomiczną, grabki,
widełki, i inne narzędzia rolniczego
oprzyrządowania. A mentorzy byli surowi:
dziadkowie, babcie, ojcowie, mamy,
ciocie, wujkowie, sąsiedzi.
Kiedy sprawdzian wypadał pomyślnie,
wydawano opinię - nadaje się, coś z
tego będzie."
Franciszek Rogoliński
"O otwarciu się na Europę", "Nasza
Gazeta Wyśmierzycka" nr
4/kwiecień 2003 r.
*
"Kilka dni temu
publicznie prezydent Mirosław Kukliński
stwierdził, że Regionalny Program
>Pilica< nie istnieje. To dość
zaskakujące stwierdzenie zważywszy, że
28 marca odbyło się posiedzenie
komitetu sterującego programu w nowym
składzie. Wśród członków tego ciała
znajduje się również nasz prezydent.
Dziś można stwierdzić, że program
>Pilica< to nieszczęście, które
przydarzyło się naszemu miastu i które
nie wiadomo jak długo odbijać się
będzie czkawką. [...]
Program formalnie wciąż istnieje w
swych założeniach technicznych, z nie
do końca oszacowanym efektem
ekologicznym, ze stosowną - choć
przyjęta po czasie - uchwałą sejmiku
wojewódzkiego. Jednocześnie, o czym
wspominał prezydent Kukliński, jako
członek komitetu sterującego programu i
szef Związku Komunalnego Gmin
Nadpilicznych, usłyszał ostatnio w
Ministerstwie Ochrony Środowiska, że
program w swoim dotychczasowym kształcie
nie ma szans na wsparcie zarówno
środkami unijnymi, jak i krajowymi.
[...] Czy o program >Pilica<
będzie zabiegać stojąca na czele
komitetu wiceprezydent Piotrkowa? W to
też jakoś trudno uwierzyć, wiedząc,
że w ubiegłym roku Bruksela przyznała
Piotrkowowi dotację na... modernizację
oczyszczalni ścieków, ujętą
wcześniej również w tym
programie."
Agnieszka Łuczak
"Osierocona >Pilica<", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 16
z 18 kwietnia 2003 r.
*
"W sobotę, 5
kwietnia została oddana do użytku
długo oczekiwana ekologiczna ścieżka
edukacyjna, która rozpoczyna swój bieg
w budynku nadleśnictwa Smardzewice,
kończy w pokazowej zagrodzie
smardzewickiego ośrodka hodowli
żubrów. [.]
Szlak o długości prawie 3,5 kilometra,
wiedzie przez prawie 70 hektarów
smardzewickiego lasu, należącego
formalnie do Kampinoskiego Parku
Narodowego, ma swój początek w sali
poglądowej nadleśnictwa Smardzewice.
[.]
Wzdłuż edukacyjnej trasy dojazdowej
rozmieszczono szesnaście dużych
kolorowych plansz, dokumentujących
gatunki drzew, runa leśnego i zwierząt
występujących na terenie parku.
Strudzonych wędrowców zapraszają do
wypoczynku ustawione wzdłuż drogi
solidne miejsca wypoczynku pod dachem.
Ośrodek będzie przyjmował
zwiedzających od l kwietnia do 31
października siedem dni w tygodniu. [.]
Żubry można odwiedzać codzienne w
godz. 10.00-15.00, a w piątki, soboty i
niedziele w godz. 11.00-17.00."
Józef Michalik
"Odwiedzajmy żubry!"
"W maju, na terenie Nadleśnictwa
Spała mają być wykonane opryski
przeciwko chrabąszczowi majowemu i
brudnicy mniszce.
Zdaniem ekologów z Obywatelskiego Ruchu
Ekologicznego w Łodzi oprysk wykonany w
okresie rozwoju co najmniej kilkuset
gatunków owadów i innych
bezkręgowców, spowoduje ich śmierć i
naruszy łańcuch pokarmowy w leśnym
ekosystemie. [.]
W dodatku środek, który ma być użyty
posiada I klasę toksyczności w stosunku
do organizmów wodnych. Mimo zastosowania
stref buforowych może się on
przyczynić do wymarcia bezkręgowców i
kręgowców związanych z wodami rzeki
Gaci, Strugi, Lubochenki, Luboczanki oraz
bagien w okolicach Żądłowic. [.]
Jacek Tabor ze Spalskiego Parku
Krajobrazowego nie krył z kolei
zaskoczenia, że nadleśnictwo nie
konsultowało tej sprawy z dyrekcją jego
jednostki. [.] - Obecnie istnieją
alternatywne metody walki z owadami
szkodnikami, które można zastosować.
[.] . - powiedział Jacek Tabor."
A. Łuczak "Co
zżera las?"
"Obecny okres to określony
naukowo i doświadczalnie najlepszy w
przyrodzie moment na zalesianie nowych
obszarów, nasadzenia młodych drzewek w
miejscach wyeksploatowanego lasu. Na
terenie Nadleśnictwa Spała jest w tym
roku do takiego właśnie
zagospodarowania 220 hektarów. To
planowa gospodarka leśna, ale tym razem
dochodzi leśnikom nowy element - 35
hektarów do obsadzenia w ramach
ustawowego zalesiania słabych gruntów
prywatnych, należących do rolników,
którzy uzyskali na to specjalną
zgodę.[...]
Jakie gatunki, gdzie i jak posadzić? Jak
dbać o maleńkie drzewka, by uprawa nie
zmarniała? - Tego wszystkiego leśnicy
uczą rolników podczas szkoleń i już
praktycznie, w terenie - opowiada
nadleśniczy Nadleśnictwa Spała
Zbigniew Godlewski. [.]
Podstawowym gatunkiem stosowanym w
zalesieniach jest sosna. Jako gatunek
domieszkowy występuje brzoza. Drzewostan
wzbogacany jest też na nieco lepszych
glebach V klasy dębem
bezszypułkowym."
M-ak "Czas
zalesiania"
"Jesienią ubiegłego roku do
Wąwału zjechali Koreańczycy. Powołali
firmę Brykopol, która miała
produkować brykiety z miału węglowego,
odpadów młynarskich i cukrowniczych.
[.]
Ekipy specjalistów montowały bądź
usprawniały urządzenia, które miały
zarzucić ekologicznym opałem odbiorców
regionu Polski Centralnej.
Niestety, na przełomie roku Azjatów
poróżniły spory i niedomówienia,
które zahamowały rozbudowę
brykieciarni. [.]
Z informacji prokurenta firmy Romana
Piotrowicza, który nadzorował
przygotowanie produkcji, wynika, że
połowa skłóconych Koreańczyków, lecz
nie ci, co trzeba, wyjechała do swojego
kraju po pieniądze (?). [.]
Parę tygodni po wyjeździe, Koreańczycy
zdecydowali o rozpoczęciu wymiany parku
maszynowego. [.]
Roman Piotrowicz chce wierzyć, że
produkcja ruszy, choć wszelkie znaki, a
właściwie sporadyczne kontakty z
Koreańczykami budzą wątpliwości co do
dalszego funkcjonowania Brykopolu."
J. Michalik
"Koreańczycy splajtowali"
"Zima nie oznaczała bynajmniej
zastoju w tomaszowskim Skansenie Rzeki
Pilicy... [...] ...okres ten został w
pełni spożytkowany dla dalszego
tworzenia placówki, która z jednej
strony dokumentuje i prezentuje
przebogate dziedzictwo przyrodnicze i
historyczne Pilicy i jej dopływów, a z
drugiej - stanowi atrakcyjną i
nieszablonową okazję do szerokiej
promocji turystycznej naszego miasta i
jego okolic. Zimowy czas sprzyjał zatem
porządkowaniu i wzbogacaniu zbiorów
skansenu, liczących obecnie już kilka
tysięcy eksponatów. [...] Przybyło
również wydawnictw archiwalnych oraz
ikonografii związanej z Pilicą. Podczas
zimy prowadzono także inwentaryzację
eksponatów oraz katalogowanie zasobów
archiwalnych i bibliotecznych. [...]
Jednocześnie trwały prace przy
urządzaniu wnętrz repliki pilickiego
parowca sprzed 110 lat, ustawionej w
zeszłym roku, w czerwcu na symbolicznej
"osi rzeki". Znalazł się w
nim niezwykły, jak na śródlądzie,
lokal gastronomiczny z intrygującą
nazwą "Gościniec pod Parą" i
ze stylowym, okrętowym wystrojem.
Przyjął on pierwszych gości w sobotę,
5 kwietnia. Te i inne prace w okresie
zimowym nie przeszkadzały w
udostępnianiu skansenu coraz większej
liczbie zwiedzających. Podczas
tegorocznych ferii zimowych gościły
tutaj półkolonie z Tomaszowa i
Piotrkowa. Zimowi goście mogli oglądać
m.in. nowo urządzoną wystawę
plastyczną w galerii znajdującej się
na poddaszu starego młyna wodnego.
Ekspozycja zawiera 60 rysunków
wykonanych piórkiem i noszących
wspólny tytuł: "Z biegiem
Pilicy". Warto dodać, że w
ostatnim okresie do pilickiego skansenu
coraz częściej zaglądali studenci
uczelni różnych typów oraz uczniowie
tomaszowskich szkół przygotowujący
prace dyplomowe i konkursowe o tematyce
regionalnej i historycznej."
"Skansen po
zimie","Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 15
z 11 kwietnia 2003 r.
*
"Wiążąc wyraźnie
przyszłość swojego gospodarstwa z
ekologią, od 2000 roku Państwo Bomba
zaczęli ubiegać się o certyfikat
gospodarstwa ekologicznego wydawany przez
Polskie Towarzystwo Rolnictwa
Ekologicznego. Po pozytywnych badaniach
jesienią ubiegłego roku gospodarstwo ma
nadzieję otrzymać ów dokument,
upoważniający do sprzedaży
ekologicznych płodów na rynku polskim
oraz zagranicznym. [...] Zastąpienie
nawozów sztucznych naturalnymi:
kompostami i nawozami zielonymi powoduje
co prawda zmniejszenie plonu, a tym samym
dochodu, jednak daje nadzieję na
przyszłe wyższe ceny ekologicznych -
czyli atrakcyjniejszych tym samym dla
klienta - produktów pochodzenia rolnego.
Państwo Bomba, widząc rosnące
zainteresowanie rolnymi płodami
ekologicznymi, z nadzieją patrzą na ich
przyszłą renomę oraz idące za nią
zyski.
Bożena i Marek Bomba okazali się być
prekursorami również w dziedzinie
agroturystyki. Oboje należą do
Stowarzyszenia Gospodarstw
Agroturystycznych
"Wypoczynek"... [...]
Z racji, iż gospodarstwo ich jest
ekologiczne, dysponują oni dopłatami
państwa do ha użytków rolnych. [...]
... pierwszoplanowym zadaniem jest dla
nich zmodernizowanie domu dla celów
agroturystycznych oraz rozszerzenie upraw
o ekologiczne warzywa."
Magdalena Walczyk
"Młodzi, ambitni, gospodarni...
rolnicy"
"18 lutego br. w
Zespole Placówek Oświatowych w
Krasocinie odbyło się uroczyste
zakończenie II edycji konkursu
ekologicznego prowadzonego przez Związek
Gmin Ziemi Włoszczowskiej. Konkurs jest
częścią szerszego programu edukacji
ekologicznej społeczności powiatu w
zakresie właściwej gospodarki odpadami
komunalnymi. [...] ... realizacja
konkursu przyniosła również wymierny
efekt odzysku m.in.: ponad 22 ton
makulatury, 13,5 tys. szt. baterii, ponad
43 tys. szt. opakowań plastikowych typu
PET, 66 tys. szt. aluminiowych puszek, 35
tys. szt. opakowań szklanych. [...]
Kolejność szkół [laureatów]... [...]
...
1.Szkoła Podstawowa Oleszno Filia w
Świdnie (gm. Krasocin),
2. Szkoła Podstawowa Czostków (gm.
Krasocin),
3. Szkoła Podstawowa Oleszno (gm.
Krasocin),
4. Zespół Przedszkolno-Szkolny w
Dobromierzu (gm. Kluczewsko),
5. Zespół Przedszkolno-Szkolny w
Kluczewsku (gm. Kluczewsko).
Wydz. Roln., Leśn. i
Ochr. Środ. "Rozstrzygnięcie
konkursu ekologicznego"
"26 lutego br.
odbyło się... [...] ... walne
zgromadzenie Związku Gmin Ziemi
Włoszczowskiej... [...] Zgromadzenie
podjęło uchwałę o przyjęciu do
związku gminy Moskorzew i od tej pory
związek obejmował będzie już
wszystkie gminy powiatu włoszczowskiego.
[...]
... burmistrz Józef Grabalski
(Włoszczowa)... [został wybrany] ...
przewodniczącym zarządu Związku Gmin
Ziemi Włoszczowskiej."
Red. "Zgromadzenie
Związku Gmin Ziemi Włoszczowskiej"
"14 lutego 2003 roku
zmarł Eugeniusz Caban - garncarz z
dziada pradziada. Wraz z Nim wymarło
też wielowiekowe garncarstwo na terenie
Szczekocin. [...]
Eugeniusz Caban urodził się 3 grudnia
1916 roku w Szczekocinach. [...]
Zgodnie z tradycją zajął się wyrobem
tzw. siwaków. Szczekocińskie siwaki
palone w prostym piecu polowym,
pozbawione polewy i jakichkolwiek
zbędnych ozdób, znane są nie tylko w
najbliższej okolicy, ale także w
południowej i centralnej Polsce. [...]
Caban świadomie nawiązywał w wielu
swoich wyrobach do form i zdobnictwa
ceramiki historycznej, wykorzystując
jako wzory fragmenty naczyń
odnajdywanych w wykopaliskach
archeologicznych najbliższych okolic.
[...]
... martwiło Go to, że nie miał
następcy. Wiedział, że jest ostatnim w
wielowiekowej tradycji szczekocińskim
garncarzem.
Józef Kocełuch
"Wspomnienie o Eugeniuszu Cabanie -
ostatnim garncarzu szczekocińskim"
"Głos
Włoszczowy" nr 4/kwiecień
2003 r.
*
"Nauczycielka
przyrody Lidia Skoneczna [ze szkoły w
Czerniewicach] od 14 lat wszczepia swoim
uczniom przekonania o konieczności
ochrony flory, fauny, powietrza, wody i
ziemi. [...]
Program działań ekologicznych
obejmował między innymi badanie rzeki
Krzemionki. Zdaniem szkolnych
analityków, na podstawie występujących
w niej bezkręgowców, jakość wody w
strumieniu uzyskała zaledwie ocenę
dostateczną. Podczas rekonesansu
uczniowie oznaczyli gatunki roślin
wodnych i przybrzeżnych oraz
występujące w pobliżu gatunki drzew. W
Studziankach Nowych i Józefowie
odnaleźli ślady działalności bobrów,
utrudniających życie okolicznym
gospodarzom.
Przegląd okolicznych lasów pozwolił
odnaleźć aż 7 wysypisk śmieci.
Uczniowie ustalili występujące gatunki
roślin i zwierząt. Z porostów
odczytywały na specjalnej skali
zawartość SO2 w powietrzu,
którego nadmierna ilość niekorzystnie
wpływa na zdrowie drzewostanu."
Jan Michalik
"Szkolna ekologia w
Czerniewicach", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 14
z 4 kwietnia 2003 r.
*
"A.B. [Andrzej
Bartha] Jak w gminie rozwiązany jest
problem wywozu nieczystości stałych?
W.N. [Waldemar Nowakowski - wójt gminy
Promna] W wioskach stoją kontenery. Są
one opróżniane przez firmę z Lekarcic,
która dokonuje selekcji śmieci i te,
których miejsce jest na wysypisku,
wywożone są do Białobrzegów.
Przypomnę, że gmina nasza jest w 1/3
udziałowcem wysypiska w Białobrzegach,
toteż tam wywozimy nasze śmieci,
płacąc oczywiście tak jak każdy
użytkownik."
"Z gminy
Promna"
"Powstała
Białobrzeska Organizacja Turystyczna.
Spotkanie założycielskie odbyło się w
ubiegłym tygodniu. Uczestniczyli w nim
przedstawiciele gmin i Starostwa
Powiatowego, właściciele restauracji,
ośrodków turystycznych, gospodarstw
agroturystycznych i stadnin koni. [...]
W przyszłości BOT chce też zająć
się utworzeniem kilku stanic wodnych na
Pilicy oraz zorganizowaniem szlaków
turystycznych."
(san) "Mapa, szlaki
i stanice", (ze "Słowa
Ludu", 5 marca 2003)
"Burmistrz
Mogielnicy Sławomir Chmielewski w
imieniu Radomsko-Kieleckiego Towarzystwa
Przyrodniczego zabiega o utworzenie parku
krajobrazowego dolnej Pilicy.
Park rozciągałby się wzdłuż Pilicy
od granicy województwa mazowieckiego aż
do ujścia do Wisły. - Wzdłuż Pilicy
są już trzy parki krajobrazowe -
Spalski, Sulejowski i Przedborski. Do
ochrony całej rzeki brakuje jedynie
parku w dolnym biegu rzeki, na terenie
byłego województwa radomskiego -
powiedział Jacek Słupek z
Radomsko-Kieleckiego Towarzystwa
Przyrodniczego.
Do utworzenia parku potrzebna jest zgoda
wszystkich gmin położonych wzdłuż
rzeki na terenie powiatów: grójeckiego,
przysuskiego, białobrzeskiego i
kozienickiego. [...]
Aby powstał, musi być zgromadzona
odpowiednia dokumentacja przyrodnicza,
którą od lat zajmują się członkowie
Radomsko-Kieleckiego Towarzystwa
Przyrodniczego. Wykonali badania fauny
oraz waloryzację przyrodniczą
wszystkich gmin wchodzących w skład
projektowanego parku. Przed kilku laty dr
Magdalena Osuchowska badała
roślinność Pilicy. Wyniki badań
zostały zamieszczone w książce wydanej
przez Radomskie Towarzystwo
Naukowe."
Zbigniew BĄK "Park
krajobrazowy będzie nad Pilicą?"
(z "Echa Dnia", 4 marca 2003)
"Staw leży kilkaset
metrów od Pilicy, na tzw. tarasie
zalewowym rzeki, obok miejsca zwanego
przez mieszkańców Wyśmierzyc
>kwaszarnią<. [...]
- Wyjątkowo chybiona inwestycja - mówi
jeden z działaczy Radomsko-Kieleckiego
Towarzystwa Przyrodniczego. - Pomijając,
że oszpeca piękny, nadrzeczny
krajobraz, to jeszcze stanowi zagrożenie
dla licznych ptaków, które tam mają
teren lęgowy. Poza tym można się
obawiać, że koło stawu pojawi się
najpierw ogrodzenie, potem budka dla
strażnika, droga i jakieś urządzenia.
A przecież dolina Pilicy to obszar
krajobrazu chronionego, w przyszłości
park krajobrazowy! Takie >atrakcje<
jak staw tylko odstraszają
turystów."
Arkadiusz Kutkowski
"Przyrodnicy i staw", (ze
"Słowa Ludu", 1-2 marca 2003)
"Gazeta
Białobrzeska" nr
158/kwiecień 2003 r.
|