| "W
tegorocznej akcji >Sprzątanie
świata< wzięło udział w Piotrkowie
10.800 osób. Byli to przede wszystkim
uczniowie szkół średnich,
podstawowych, gimnazjów, a nawet
przedszkoli. [...] ... Wydział Ochrony
Środowiska UM zorganizował dla uczniów
szkół podstawowych konkurs na
największą ilość zebranych puszek
aluminiowych i butelek PET. Wzięło w
nim udział 9 szkół." Or
"Sprzątanie piotrkowskiego
świata", "Tydzień
Trybunalski" nr 38 z 27
września 2001 r.
*
"Trzech
kłusowników nad ranem w piątek
zatrzymali w okolicach Modrzewiny
policjanci z sekcji kryminalnej KPP w
Końskich. Mężczyźni nieśli odciętą
głowę z porożem siedmioletniego
jelenia. [...]
Policja zatrzymała całą trójkę,
zabezpieczyła broń i głowę
zwierzaka."
/MiK/
"Polowanie na jelenia"
"Powiat
konecki, jako jeden z pięciu podmiotów
z terenu całego województwa, decyzją
Zarządu Województwa Świętokrzyskiego
został wyróżniony honorową nagrodą
za zasługi dla rozwoju turystyki w
województwie świętokrzyskim. [...]
- Obok doskonale znanej wszystkim Sielpi,
otaczających ją wspaniałych lasów i
zbiorników wodnych, największymi
atrakcjami turystyczno-rekreacyjnymi
naszego powiatu są doroczny spływ
kajakowy Czarną, no i naturalnie mające
coraz bogatszą oprawę Kuźnice
Koneckie, przyciągające z roku na rok
coraz większe rzesze gości [...] ... -
powiedział sekretarz koneckiego
starostwa Tadeusz Szymański.
/TOM/
"Turystyka mile widziana", "Przegląd
Konecki" nr 39 z 26
września 2001 r.
*
"Walory
turystyczne ziemi nadpilickiej wyrażają
się tym, że po obu brzegach rzeki
wkomponowane są w piekną, bogatą
przyrodę wioski, osady i miasta, które
ze względu na swoją architekturę,
kapliczki i krzyże przydrożne, mogiły
bohaterów wojennych, zabytki i ludowe
tradycje, moga zaspokoić wymagania nawet
najbardziej wybrednych turystów. Bardzo
ciekawa jest też historia tego okręgu i
warto ją poznać. [...] ... dzisiaj
pragnę przybliżyć Czytelnikom walory
turystyczne okręgu nadpilickiego na
prawym brzegu rzeki, w szczególności
klasztoru i Bazyliki Księży Filipinów
w Studziannej-Poświętnym. [...] Droga
dla turysty czy pątnika prowadzi do
Studzianny od strony Radomia poprzez
Przytyk, od strony Warszawy przez
Wyśmierzyce i Odrzywół. Natomiast od
strony Tomaszowa Maz. poprzez Spałę i
Inowłódz. Wędrujacy po nadpilickich
okolicach zostaja zauroczeni widokiem
Sanktuarium, które pojawia się wśród
lasów i pól jak zaczarowany zamek w
bajce. [...]
Zbudowany tu, w stylu dojrzałego baroku,
klasztor swoim pięknem czaruje
pielgrzymów, turystów, szczególnie gdy
pokuszą się wejść do środka i
oglądać cuda rąk ludzkich. W ołtarzu
głównym kościoła jest umieszczony
cudowny obraz Matki Bożej Rodzinnej
nazywanej Studzienicką. [...]
Na odpusty, jakie się odbywają w
Studziannie w Zielone Święta i Św.
Michała, zjeżdżają się licznie
wierni z całej okolicy. Można na nich
spotkać jeszcze wieśniaczki w ludowym
stroju opoczyńskim (wełniakach). Ten
strój to ginące piękno. [...]
Uroki tej okolicy dodają bory spalskie,
przez któe przerzyna się rzeka Pilica.
W samym sercu Spały usytuowany jest
kościółek modrzewiowy. W lasach żyją
jeszcze żubry. [...] Na wschód od
Spały, w Inowłodzu, znajduje się,
ciekawy, wiekowy zabytek, pochodzący z
XI wieku, to jest kościół murowany, z
obszerną wieżą, pod wezwaniem św.
Idziego. [...] Zaraz za Inowłodzem we
Fryszerce można zobaczyć ciekawostkę w
postaci młyna wodnego, który mimo jego
odremontowania, nie służy mieleniu
zboża na mąkę czy obróbce jęczmienia
na kaszę. Po obu stronach drogi
prowadzącej do Studzianny znajduje się
las przeważnie iglasy, który
kilometrami ciągnie isę aż do równiny
opoczyńskiej."
Marian Redlicki
"Studzianna i okolice
nadpilickie", "Nasza
Gazeta Wyśmierzycka" nr
9/wrzesień 2001 r.
*
"Mroczków.
Park w tej miejscowości zajmuje
powierzchnię 5 hektarów i pochodzi z
przełomu XVIII i XIX wieku. Ma układ
tarasowy. Występują w nim głównie
gatunki liściaste i częściowo iglaste
jak: sosna czy świerk. Z liściastych
drzew górują klony, lipy, dęby, olchy.
Rośnie tu wiele sędziwych drzew (ponad
dwustuletnich) o niepowtarzalnej budowie
pni i koron. [...]
Osobliwością parku jest klon zwyczajny,
którego wiek ocenia się na około 300
lat. Inną ciekawostką parku są czarne
topole, które mają około 200 lat.
[...]
Prymusowa Wola. Park w tej miejscowości
powstał w XVIII wieku. Jego obszar
wynosi 7 hektarów. Ma on charakter
ogrodu krajoznawczego. [...]
Pojedyncze dęby, które tam występują
wiekiem są znacznie starsze niż sam
park (około 300 lat). Wśród
starodrzewia występują dęby, brzozy,
buk, grab, kasztanowiec biały, lipy,
topole, wierzby i inne. Rośnie w nim
łącznie ponad 2000 drzew. W parku
zachowała się aleja grabowa, a w jego
południowo-wschodniej części kilka
drzew z charakterystycznymi korzeniami
przyporowymi. [...]
Zameczek. Park w Zameczku zajmuje obszar
4 hektarów. Występują w nim modrzewie,
dęby, lipy, klony. Ich wiek określa
się na około 200 lat. Zachowały się w
nim również fragmenty alei grabowej.
[...]
Z innych parków występujących na
terenie opoczyńskiego należy wymienić
park w Stawowiczkach z alejami dębów i
jesionów. Również w Stoku i Rożenku
występują stare modrzewie, dęby i
świerki.
Dęby. Na szczególną uwagę na terenie
opoczyńskiego zasługuje dąb
szypułkowy. Rośnie on na terenie
dziedzińca w Januszewicach i nosi miano
>młodszego brata Bartka<. Jego
wiek ocenia się na około 750 lat, zaś
jego wysokość wynosi ponad 20 metrów,
a obwód pnia 550 cm.
W Siedlowie za Żarnowem rosną trzy
sędziwe dęby, które liczą sobie ponad
500 lat. [...] W Dąbrowie nad Czarną
rośnie dąb, którego wiek przekracza
400 lat. [...] Za wsią Sługocice rosną
cztery dęby, które liczą sobie ponad
300 lat. [...]
Za Prymusowa Wolą znajduje się
również dąb, który liczy blisko 200
lat. [...]
Sosna. Za Ossą koło Odrzywołu rośnie
sosna o bardzo gęstej koronie, której
wiek określa się na około 200
lat."
Z.S.
"Pomniki przyrody", "TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 37
z 14 września 2001 r.
*
"Inicjatywa
wyszła z terenu gminy Kluczewsko i w tej
właśnie miejscowości zawiązano nawet
>Stowarzyszenie Gospodarstw
Agroturystycznych<. [...] Jego
prezesem został Witold Depta z
Dobromierza... [...] ...właścicielami
gospodarstw agroturystycznych są: Roman
Kłudziak (Łapczyna Wola), Leszek Rak,
Agata Ciszek Dynus (Pilczyca), Bożena
Bomba (Łachów), Alfred Strychalski
(Rączki), Lucjan Maroń (Praczka),
Agnieszka Szymczyk (Kluczewsko), Wiesław
i Marianna Czajów (Stanowiska), Wanda i
Wiesław Fieckowie (Komorniki), Wiesława
i Józef Krupowie (Dobromierz), Beata i
Jacek Migoniowie (Pilczyca), Zofia i
Kazimierz Nowak (Rączki), Alfred
Strychalski (Rączki), Teresa i Wojciech
Ostrowscy (Brześć)."
opr. S.J.
"Stowarzyszenie Gospodarstw
Agroturystycznych >Wypoczynek< w
Kluczewsku", "Głos
Włoszczowy" nr 9/wrzesień
2001 r.
--*
"...
gmina zajęła się modernizacją stacji
wodociągowej i oczyszczalni ścieków.
Budowane w latach 70. ujęcie wody i
stacja uzdatniania od lat wymagały
modernizacji. Podobnie wygląda sprawa z
nieco młodszą oczyszczalnią, która
niemal od chwili uruchomienia pracuje na
maksymalnych obrotach, a w tym roku w
wyniku powodzi doznała dodatkowych
uszkodzeń sprzętu za 24 tys. zł.
Jest już wykonany projekt rozbudowy i
modernizacji oczyszczalni. Jak twierdzi
pan Banachowicz - zrealizowany powinien
być w przyszłym roku, a dzięki temu
zwiększy się przepustowość obiektu i
jakość oczyszczanej wody. [...]
Trzeba też pamiętać, że w
Białobrzegach jest do wymiany 2,5 km rur
azbestowych, którymi dostarczana jest
woda. Dyrektor W. Banachowicz liczy na
sfinalizowanie współpracy ze szwedzką
firmą >SIDA< zajmującą się
inwestycjami w ochronę środowiska.
Znajomość ze Szwedami zawarto podczas
targów >WODKAN< w Bydgoszczy, a
obiecują oni m.in. pomoc finansową przy
realizacji inwestycji ekologicznych -
może azbest zostanie zamieniony na coś
bardziej strawnego?!"
A. Bartha
"Z ratusza", "Gazeta
Białobrzeska" nr 9/wrzesień
2001 r.
--*
"...
dojdzie jednak najprawdopodobniej w tym
roku do skutku inowłodzki Festiwal w
Krajobrazie. W zwykłym wakacyjnym,
terminie nie odbył się.
To była niezwykła, jak na rozmiary
miejscowości impreza. Powstała w 1996
roku i była świętem miłośników
muzyki płynącej z natury i ściśle z
nią związanej. Grać do Inowłodza, na
egzotycznych często instrumentach,
przyjeżdżali muzycy nie tylko polscy,
lecz także pochodzący z różnych stron
świata. Romańska bryła kościółka,
ruiny kazimierzowskiego zamku, dolina
Pilicy okazały się idealną scenerią.
Szybko rozwijała się pierwotna
formuła, o teatr, performance, warsztaty
związane ze sztuką, ekologią. [...]
... gmina wycofała w tym roku finansowe
wsparcie. [...] Zaskoczyła nas więc
informacja uzyskana w Urzędzie Gminy,
że jednak będzie. - Najprawdopodobniej
15-16 września - powiedział
wójt..."
M-ak
"Jednak Festiwal w
Krajobrazie?!", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 35
z 31 sierpnia 2001 r.
--*
"Uważam,
że Tomaszów ma dwie wielkie atrakcje.
Jedna, to wiersz Tuwima >Przy
okrągłym stole< kojarzony z melodią
napisaną przez kompozytora, który żyje
nie tak znów daleko, bo w Krakowie. Jest
więc ciągle możliwość, by uzgodnić
z nim warunki na oficjalne
wykorzystywanie i wyłączność melodii
lub jej fragmentu. Druga niewątpliwa
atrakcja, to rezerwat Niebieskie
Źródła, którego w żaden sposób nie
potrafimy wypromować. Owszem, coś się
w tej materii zmienia. Jedna władza mimo
sprzecznych opinii i głosów krytyki
przeprowadziła renowację rezerwatu,
wyczyściła i odetkała wywierzysko.
Obecna władza sprawiła, że w mieście
pojawiły się kierunkowskazy
pokazujące, gdzie jechać, by dojechać,
a wreszcie całkiem niedawno dzięki
determinacji Andrzeja Kobalczyka
stanęły solidne drzwi do rezerwatu.
Przeżyliśmy nawet (również dzięki
Andrzejowi) pokaz czerpania wody ze
Źródeł z udziałem odtworzonych, jak
przed wojną, wozaków i beczek.
Niestety, to wszystko wciąż mało.
Trasą Warszawa-Katowice każdego dnia
jadą tysiące aut. Wiele z nich wiezie
ludzi na odpoczynek, wycieczkę
krajoznawczą lub pielgrzymkę. Jedyne,
co możemy zrobić (nim... wybudujemy
wodny park), to uświadomić im, że
wystarczy małe pół godzinki, by
zobaczyć atrakcję przyrodniczą
unikatową w skali kraju i Europy. Oni
muszą to wiedzieć, że dojazd do tego
przyrodniczego cudu jest wygodny, łatwy,
a pobyt bezpieczny. [...]
Dobrze się stało, że za mostem
vis-a-vis Źródeł wyrósł skansen. To
on może być zaczątkiem bazy, nazwijmy
ją umownie, turystycznej miasta.
Gastronomia, pamiątki, informacja, a
przede wszystkim toalety i parking."
Agnieszka
Łuczak "Tomaszów źródlany",
"Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 35
z 31 sierpnia 2001 r.
-*
"Okolice
Opoczna pod względem geologicznym
należą do północno-zachodniego
obrzeża Gór Świętokrzyskich i leżą
we wschodnim obramowaniu niecki
tomaszowskiej. [...]
Najstarszymi skałami występującymi w
obrębie powiatu opoczyńskiego są jasne
piaskowce należące do jury dolnej
zwanej liasem. Jak wykazały badania,
osadzone zostały przez rzeki, które
bardzo dawno, bo około 170 milionów lat
temu, płynęły po tych terenach.
Piaskowce liasowe występujące w
okolicach Żarnowa, Rozwad, Gielniowa i
Libiszowa są doskonałym materiałem
budowlanym. Wyrabiano z niego żarna,
osełki, płyty, kamienie młyńskie,
posągi, kropielnice. [...]
Około140 milionów lat temu na
wyrównany ląd liasowo-doggerski
przyszedł zalew morski. Morze było
rozległe i ciepłe, bogate w
różnorodną faunę. Na dnie tego morza
strąciły się nowe osady - wapienie.
Wapienie, które należą do jury
górnej, czyli malmu występują w samym
mieście Opocznie. Im też zawdzięcza
miasto nazwę: Opoka - skała.
Wapień w Opoczyńskiem występuje
głównie w dziale wodnym między
Drzewiczką a Pilicą, jak i w Sulejowie,
Dąbrowie, Smardzewicach i Ciebłowicach.
[...]
Na piaskowcach, a często między
poszczególnymi warstwami piaskowca,
spoczywa potężna seria iłów
noszących popularną nazwę glinki. To
główne bogactwo opoczyńskiego.
Największe skupienie glinek
ogniotrwałych, stanowiących odmianę
kaolinu o dużej zawartości piasku i
tlenku żelaza znajdowało się w tzw.
Staropolskim Zagłębiu Żelaznym, które
ciągnęło się od Maleńca, poprzez
Żarnów do Wólki Karwickiej. [...]
Ziemia opoczyńska posiada wartościowe
złoża piasku kwarcowego, który jeszcze
w XIX wieku miał duże zastosowanie w
hutnictwie szklanym. Za najstarszą
odkrywkę uchodzi Grudzień pod
Bratkowem. W 1921 roku powstała nowa
kopalnia w Białej Górze pod
Smardzewicami. [...]
Kiedy na polskie ziemie nasunął się
lodowiec skandynawski, wówczas
ukształtował on rzeźbę kraju. [...]
Kiedyś lód całkowicie ustąpił,
zmienił się krajobraz opoczyńskiego.
[...] Pod samym Opocznem aż po
Ogonowice, Wąglany i Świerczynę
rozciągało się duże jezioro. Te
stosunkowo niezbyt odległe punkty
widzenia geologicznego to okres 100
tysięcy lat, które dostarczały nowych
bogactw kopalnianych. Są nimi torfy
eksploatowane niegdyś na Błoniach
Opoczyńśkiech, a dziś stanowiące
rezerwę strategiczną dla miasta."
Z.S.
"Skarby opoczyńskiej ziemi", "TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 34
z 24 sierpnia 2001 r.
--*
"Mieszkańcy
nadpilickich wiosek i miasteczek nazywali
ich >austryjakami, galicjakami,
podlasiakami, ślązakami bądź
góralami<. Właśnie z tamtych
południowych stron, spoza austriackiego
kordonu przybywali oni co roku wczesną
wiosną nad Pilicę, aby zająć się
spławianiem rzeką i dalej Wisłą
wielkich ilości drewna z zimowych
wyrębów w dawnej Puszczy Pilickiej.
[...]
Pora wyjawić, że bohaterami tej
historii, dziejącej się prawie 150 lat
temu na Pilicy w okolicach Tomaszowa,
będą galicyjscy flisacy, noszący
wówczas w naszych stronach popularną
nazwę >oryli<. [...]
... warto sięgnąć do nader
interesujących opracowań naukowych dr
Marii Misińskiej z łódzkiego Muzeum
Archeologicznego i Etnograficznego,
traktujących o dawnych spławach drewna
na Pilicy i innych rzekach polskich.
[...] ... stwierdziła ona, że w
połowie XIX wieku Pilica była dosyć
intensywnie wykorzystywana do spławiania
drewna tratwami. Była to jednakże jedna
z najtrudniejszych w Polsce rzek
nizinnych do takich spławów i miała
złą opinię wśród flisaków. Pomimo
tego wielka bieda zmuszała ich do
ciężkich zmagań z kapryśną Pilicą.
>Spław na Pilicy był pracą
bardzo ciężką i wymagał dużej
umiejętności. Koryto rzeki jest kręte,
co wydłużało znacznie drogę i
utrudniało kierowanie tratwami. Poziom
wody jest przez większą część roku
niski, co również utrudniało
kierowanie tratwami. Tylko wczesną
wiosną, 'póki jeszcze woda nie
uciekła', pozwalał na spławianie
grubego budulca. (...) Woda na Pilicy
rozlewa się szeroko, a jednocześnie
prąd jest tak bystry, że ani na chwilę
nie można było spuścić tratwy z
oczu.(...) Trudności spławu
powiększało jeszcze częste zmienianie
się nurtu rzeki, wskutek czego dno z
wielkim wysiłkiem sztucznie
pogłębione, często w krótkim czasie
stawało się znów mielizną< -
pisała M. Misińska w opublikowanych w
1958 roku >Pracach i Materiałach MAiE
w Łodzi - Seria Etnograficzna<.
Z tymi utrudnieniami umieli sobie jednak
poradzić flisacy obeznani z rzekami
górskimi i podgórskimi; Dunajcem,
Wisłokiem, Wisłoką i Sanem oraz
górnymi odcinkami Wisły i Odry. [...]
... spław krętymi i płytkimi, a przy
tym szybkimi rzekami nizinnymi, takimi
jak Pilica, był niewątpliwie
najcięższy. Dlatego też flisacy z
innych okolic niechętnie przychodzili na
spław tą rzeką. Nie mieli jednak
innego wyjścia... [...] Chłopi z bardzo
rozdrobnionych gospodarstw, uprawiający
lichą ziemię, musieli poszukiwać
źródeł dodatkowego zarobku. [...]
Było to jednak nadal bardzo ciężkie
bytowanie, zwłaszcza że wielu oryli
przedkładało nad należyte jedzenie i
odzienie raczenie się wszelakimi
trunkami. [...] Nie odznaczali się przy
tym zbyt wyszukanym słownictwie, jak i w
ogóle zachowaniem.
Oprócz pijaństwa oryle z takich
spławów odznaczali się także
skłonnością do kradzieży, jak też
rozluźnieniem obyczajów i swobodnym
stosunkiem do kobiet. [...]
Moja babcia - Katarzyna Kobalczyk w
swoich wspomnieniach sięgających
jeszcze końca XIX wieku opowiadała,
jaki niepokój budziła w nadpilickiej
wsi Brzustówka wiadomość o przybyciu
do niej oryli. Można się było bowiem
spodziewać po nich nie tylko pijatyki i
burd w tutejszej karczmie, ale także
brutalnego napastowania miejscowych
dziewcząt, jak też kradzieży.
Pomimo tego co roku na wiosnę spływały
Pilicą aż od Koniecpola tratwy
prowadzone przez flisaków z Galicji.
Niewątpliwie, przeważały tutaj racje
ekonomiczne, a ściślej - intratne zyski
kupców handlujących drewnem z
nadpilickich borów. Mając to na
względzie władze zaborcze zgadzały
się na angażowanie flisaków
galicyjskich do spławów na Pilicy.
Jednocześnie jednak starano się
otoczyć tych flisaków jak
najściślejszym nadzorem..."
Andrzej
Kobalczyk "Z Galicji nad
Pilicę", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 34
z 24 sierpnia 2001 r.
--*
"W
dolinie Krasnej prowadzony jest pierwszy
w województwie program ochrony przyrody,
który nie polega wyłącznie na
wprowadzeniu zakazów i nakazów, ale
który przede wszystkim ma stworzyć
warunki dla ekologicznego rozwoju terenu.
Może być alternatywą dla
podupadających gospodarstw i
ubożejącej ludności. [...]
- Tylko samych ptaków gnieździ się tu
powyżej 100 gatunków. Obserwacje
Krasnej, uznanej za perłę, prowadzone
były już od dłuższego czasu.
Propozycje ochrony bagien też były
składane od 8-9 lat, ale dopiero teraz
problemem zaczęto się interesować -
mówi Zbigniew Fijewski, członek
Kielecko-Radomskiego towarzystwa
Przyrodniczego, któremu powierzono
kierownictwo nad przebiegiem projektu
>Ochrona i zrównoważone
zagospodarowanie doliny rzeki
Krasnej<. [...]
Gdy charakterystyka terenu z wyraźnym
podkreśleniem jego zasobów trafi na
biurko wojewody, przyjdzie czas na
żmudną, acz konieczną pracę -
dotarcie do wszystkich właścicieli
użytków, które miałyby znaleźć się
na obszarze 900-hektarowego rezerwatu.
[...]
... Zbigniew Fijewski i Marek Kowalski,
biolog z Warszawy, roztaczają przede
mną perspektywy zagospodarowania doliny
pięknej jak okiem sięgnąć. Otóż,
uporządkowanie w pierwszej kolejności
zbiorników retencyjnych i stopniowe ich
przeistaczanie w rekreacyjne powinno
prowadzić do mądrze budowanej
infrastruktury turystycznej (bez
wzorowania się na Sielpi, by nie
zadeptać uroczysk). W Lutej chcieliby
postawić wieżę widokową dostępną
dla miłośników przyrody, przez
podmokłe łąki oprowadzić kładkę, by
wszystko to oglądać jak na dłoni. W
ogóle zwiększyć liczbę kryjówek dla
zwierząt, ryb, raków. Zainstalować w
wodzie budki dla kaczek, których, o
dziwo, jest tu niewiele. Zadbać na
torfowiskach o oczka wodne dla larw
ważek. Wytyczyć ścieżki przyrodnicze,
opisać wszystko w przewodniku oraz
nakręcić profesjonalny film pokazujący
całość zjawisk. - Przewidujemy, że
część zadań edukacyjnych z biegiem
czasu przejmie tutejsza ludność - mówi
Zbigniew Fijewski - gdy dostrzeże sens
takich działań, zmierzających do
tworzenia zaplecza agroturystycznego, a w
konsekwencji do czegoś, na czym będzie
można zarobić."
/Ella/ "Z
siatką na motyle", "Przegląd
Konecki" nr 34 z 22
sierpnia 2001 r.
--*
"Co
mi strzeliło do nie najmłodszej
przecież głowy, żeby pływać tratwą
po Pilicy?! [...]
Miał to być sposób na kilka innych
niż wszystkie dni spędzanego w
rodzinnym domu w Inowłodzu nad Pilicą
urlopu. Teraz widać, że ten pomysł
istotnie drzemał gdzieś w zakamarkach
mózgu od czasów, gdy Pilica była dla
mnie Amazonką, Nilem, Donem, Dnieprem i
każdą inną rzeką, w zależności od
połykanej właśnie lektury. Bo nad
Pilicą przyszło mi się urodzić i
wychować. Na ile to było wtedy możliwe
- poznać jej bieg i brzeg. Ale nigdy tak
naprawdę, do końca nie doświadczyłem,
jak jest dzika, zdradliwa, dumna i
narowista., jak trudno wsiąść jej na
grzbiet i kazać się nieść.
Na początku był oczywiście pomysł
najprostszy: kajak i normalny spływ. Ale
znajdź tu w Inowłodzu przyzwoity kajak.
[...] A tu potrzeba by było dwóch, bo
urlop spędzany z żoną i córką, nie
licząc pary jamników... [...]
Trzeba więc było wykombinować coś
większego... [...]
Z grubsza obliczyłem, że sześć
plastikowych beczek powinno nas unieść
na wodzie. Znalazłem takie po krótkich
poszukiwaniach, a z małą pomocą
przyjaciela - trochę odpadowego drewna.
W ten sposób powstała, przy zerowych
prawie nakładach, nasza >Tratwa
Nieduża<. (Pokład dokładnie 2 na 4
metry). Najpierw powstała >na
sucho<, na podwórku. Potem została
rozłożona na czynniki pierwsze i
załadowana na przyczepkę. Kolega
zaholował nas z całym tym majdanem na
brzeg Pilicy pod Tomaszowem... [...]
Trening na podwórku dał wyniki.
Zmontowaliśmy tratwę sprawnie, w
jakieś pół godziny. [...] ...
zepchnęliśmy jednostkę na wodę i ...
pierwszy sukces: nie zatonęła. [...]
Prostą drogą, przez Spałę, jest z
Tomaszowa do Inowłodza raptem jakieś 15
kilometrów. [...]
Puściliśmy się z nurtem przy pięknej,
słonecznej pogodzie o 10:00 przed
południem. Teoretycznie około 16., 17.
powinniśmy być na miejscu. [...]
Pytanie, czy teorię tę zna też rzeka?
Jak nas poniosła! Zapomniała chyba, że
nie płynie w górach, tylko po płaskim
Mazowszu i jechała jak jakiś Dunajec.
Szybko i kręto. Sprzyjał wartki,
wezbrany trochę prąd. Przechodziliśmy
szybki kurs flisactwa metoda prób i
błędów, ale o dziwo naszym pojazdem
dało się sterować! Przy pomocy dwóch
prowizorycznych (tyka z pryzmocowaną
deską) wioseł zamocowanych w dulkach z
przodu i z tyłu pojazdu oraz jednej
długiej tyki do odpychania się od
brzegu, gdy tratwa próbowała nań
wjechać. [..]
Na pierwszych kilometrach - odludzie.
Spotkaliśmy może trzech wędkarzy
przycupniętych na grubszym końcu
wędzisk w przerwach między zaroślami.
Kilka kilometrów przed Spałą
wjechaliśmy w zupełnie inny krajobraz.
Gąszcz wiklinowy zastąpiło nagle to,
co pozostało z Puszczy Pilickiej. Z wody
nie widać, że to tylko resztki
niegdysiejszych borów. Z wody widać
najprawdziwszą puszczę. Stare,
strzeliste sosny ze złotorudą w
słońcu korą, rozłożyste dęby,
obumarłe pnie leżące w połowie na
brzegu, w połowie zwalone do wody. Jedne
prze wiek, wiatr, podmywający brzegi
nurt, inne z całkowitą pewnością
przez bobry! [...]
Tuż przed Spałą wracamy na chwilę do
cywilizacji. Jakieś kolorowe namioty
rozbite nad rzeką, kąpiący się
biwakowicze. [...] Znów dajemy nura w
naturę. Nad głową krążą po spirali
ogromne kanie czy myszołowy. Po wodzie
ścigają się z nami stada dzikich
kaczek. Całe ich stada wysiadują na
piaszczystych łachach w zakolach rzeki.
Większość z nich nie płoszy się, nie
startuje z wrzaskiem do lotu, bo
płyniemy cicho, jak balonem w powietrzu.
Nie ucieka nawet, gdy przepływamy kilka
metrów od niej, stercząca na pniu siwa
czapla. To nie jest kontakt z naturą, to
najprawdziwszy, intymny, stosunek. [...]
Na dzikich brzegach ani śladu
człowieka. I tak do Teofilowa. [...]
Tam rzeka wypełza spośród wielkich
drzew. Doznaje też metamorfozy. Rozlewa
się szerzej, płycieje. Do tego stopnia,
że niosące nas beczki szurają o dno.
Trzeba na przyszłość dołożyć ze
trzy... [...] Tym razem bez przeszkód
lądujemy na inowłodzkim brzegu. [...]
... demontujemy naszą tratwę na
podzespoły, ładujemy na przyczepkę
i... koniec przygody na dziś. [...]
Tratwy nie patentuję. Pomysł jest do
wzięcia. Z kilkoma usprawnieniami
wprowadzonymi po próbnym rejsie jest
zupełnie wygodna. Na pokład poszła
stara wykładzina, bo bez niej miał
drzazgi i był zbyt twardy. Teraz na
tratwie można rozbić nawet mały namiot
i nocować na wodzie. a potem płynąć
dalej. Ponieważ można ją zdemontować
i przewieźć gdziekolwiek, więc może
następnym razem górnym biegiem, przez
Przedbórz, do Sulejowa i zalewu, albo
dolnym, aż do Warki i Wisły?"
M-ak
"Urlopowy pomysł", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 33
z 17 sierpnia 2001 r.
--*
"Zarząd
piotrkowskiej firmy >Oli< musi
zapłacić 120 tys. zł kary za samowolne
wycięcie drzew ze swojego terenu. [...]
Rok temu w podobnej sytuacji znalazł
się zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej
im. Juliusza Słowackiego. - Nasi
pracownicy, budując garaże przy ulicy
Polnej, bez właściwego pozwolenia
przesadzili kilkanaście wierzb -
opowiada Andrzej Aleksandrowicz, prezes
spółdzielni. - I za to ukarano nas
karą 3 tys. zł, którą zapłaciliśmy.
- Niestety, różne instytucje dużo
częściej naruszają prawo niż osoby
fizyczne - stwierdza naczelnik
Zdzisław Majsak. - W tym roku
ukaraliśmy dwie firmy w Piotrkowie.
Natomiast przeciętny piotrkowianin jest
dość zdyscyplinowany i zwykle pamięta
o uzyskaniu właściwego zezwolenia na
wycięcie drzew.
Może pamięta, a może po prostu radzi
sobie w zupełnie inny sposób. -
Ludzie, chcąc pozbyć się drzewa,
stosują różne metody - opowiada
pracownik firmy na co dzień zajmujący
się ścinaniem drzew. - Podlewają
drzewa kwasem solnym, wrzącą wodą lub
roztworem wody z solą. Wiercą dziury w
korzeniach i obdzierają pień drzewa z
kory. Jednym słowem - pastwią się nad
drzewem. [...]
Obywatele-ekolodzy momentalnie
interweniują, gdy z ich terenu ginie
drzewo. - Dzwonią do nas, proszą o
interwencję - mówi naczelnik
Zdzisław Majsak."
Beata
Hołubowicz-Staniaszek "Bardzo
kosztowna samowolka"
"Nie
jest wymagane zezwolenie organu gminy na
usuniecie drzew i krzewów owocowych,
sadzonych na plantacjach, drzew i
krzewów, których wiek nie przekracza 5
lat.
Osobom fizycznym (prywatnym
właścicielom, wieczystym użytkownikom)
ustawodawca pozwala na dużą swobodę w
kształtowaniu najbliższego otoczenia.
Mogą one na swym terenie bez zezwolenia
i wnoszenia tzw. opłat za gospodarcze
korzystanie ze środowiska usuwać drzewa
oraz krzewy ozdobne, których wiek nie
przekracza 30 lat. [...]
W stosunku do jednostek organizacyjnych,
tj. osób fizycznych prowadzących
działalność gospodarczą, rolników,
spółek prawa handlowego, innych
podmiotów posiadających osobowość
prawną itp. obowiązują bardziej
rygorystyczne przepisy. Bez zezwolenia
wolno usuwać jedynie drzewa i krzewy,
których wiek nie przekracza 5 lat. W
każdym innym przypadku należy uzyskać
zezwolenie organu gminy."
"Lepiej
wiedzieć niż płacić", "Tydzień
Trybunalski" nr 33 z 16
sierpnia 2001 r.
--*
"W
tej miejscowości znajdują się dwa
rezerwaty przyrody; >Gaik<... [...]
...i >Błogie<... [...] Pierwszy z
nich stanowi doskonale zachowany fragment
dawnej Puszczy Pilickiej o cechach
przyrody pierwotnej. [...]
W drugim rezerwacie przedmiotem ochrony
jest kresowe stanowisko jodły na
północnym zasięgu tego gatunku,
obejmujące największe na obszarze
puszczy pilickiej, doskonale utrzymane
drzewostany jodłowe w wieku 30 do 150
lat."
Z.S.
"Małe Końskie", "TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 32
z 10 sierpnia 2001 r.
--*
"...
na pomysł zbudowania na Pilicy własnego
mostu Ambroży Świderek wpadł w latach
20. ubiegłego wieku. [...]
Na swoją przeprawę wybrał rejon tzw.
łąk henrykowskich, rozciągających
się nieco w dół rzeki od dzisiejszych
osadników oczyszczalni miejskiej...
[...] było stąd dosyć daleko zarówno
do mostu drogowego w Spale, jak też do
mostu na dzisiejszej ul. Białobrzeskiej
w Tomaszowie. Sprawiało to duże
problemy rolnikom z Henrykowa, Glinnika,
Jasienia i z innych wsi gminy Lubochnia,
którzy posiadali łąki położone
również na prawym brzegu Pilicy w
pobliżu Ciebłowic. Przewożenie dużych
ilości skoszonego siana przez Pilicę
łodziami było nader kłopotliwe.
Dlatego też Ambroży Świderek zawarł
porozumienie z Urzędem Gminy Lubochnia.
W zamian za publiczne udostępnianie
swojego mostu otrzymywał od niego
stałą zapłatę. [...]
Była to niezbyt wymyślna, sezonowa
konstrukcja. Most Świderka montowano
każdorazowo po zimie na
słupach-filarach tkwiących w rzece.
układano na nich długie pnie jako
przęsła. Na nich mocowano poprzecznie
grube deski tworzące pokład. Funkcję
barierek pełniły początkowo drewniane
żerdzie, później w ogóle zaniechane.
[...]
>We wrześniu 1939 roku polskie
władze wojskowe kazały mojemu ojcu
rozebrać nasz most. [...] - wspominał
J. Świderek. Powiedział mi również,
że przez cały okres wojny most ten nie
był składany. Dopiero po 1945 roku
Ambroży Świderek i jego syn co roku na
wiosnę stawiali swój most na Pilicy,
kontynuując zawartą jeszcze przed
wojną umowę z gminą Lubochnia. Z
czasem mostową schedę po ojcu przejął
Jan Świderek. W swoim długim życiu
imał się on różnych profesji.
Ostatnią z nich była funkcja strażnika
Okręgowej Dyrekcji Dróg Wodnych w
Warszawie. Przez wiele lat pod pieczą
pana Jana znajdował się aż
260-kilometrowy odcinek Pilicy między
Koniecpolem i Nowym Miastem. Żywot mostu
Świderka dopełnił się w końcu lat
80. Nie był on już potrzebny ani
władzom gminy Lubochnia, ani coraz
bardziej zmotoryzowanym rolnikom."
Andrzej
Kobalczyk "Był most
Świderka...", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 32
z 10 sierpnia 2001 r.
--*
"Jest
szansa, że na koneckich osiedlach w
najbliższych miesiącach pojawią się
pojemniki na różnego rodzaju odpady
nadające się do powtórnego
przetworzenia. [...]
- Wiadomo, że segregacja musi
rozpocząć się u źródeł, czyli w
gospodarstwach domowych - powiedział
burmistrz Henryk Popik. - Dlatego
początkiem tego procesu będzie
ustawienie kilkudziesięciu pojemników
kloszowych na szkło, makulaturę,
plastikowe butelki czy metal. [...]
W pierwszym etapie, już wkrótce,
samorząd zakupi 50 pojemników, które
zostaną ustawione na największych
koneckich osiedlach, przy dotychczasowych
śmietnikach."
Marzena
KĄDZIELA "Już czas na
segregację", "Przegląd
Konecki" nr 32 z 8
sierpnia 2001 r.
--*
"Dla
upamiętnienia przypadających w tym roku
590 >urodzin< Brzustówki w
zabytkowym młynie wodnym Skansenu Rzeki
Pilicy otwarto wystawę pt.
>Brzustówka, Brzustówka - piękna
okolica...<. Zgromadzony na niej
imponujący zestaw archiwalnych
dokumentów i fotografii oraz wielu
unikatowych eksponatów obrazuje bogatą
historię dzielnicy. [...]
Wystawę urządzono ze zbiorów Skansenu
Rzeki Pilicy oraz Archiwum Państwowego w
Tomaszowie. Czynna będzie do końca
października w godzinach otwarcia
skansenu, tj. w soboty i niedziele od
14.00 do 18.00."
A. Kobalczyk
"Brzustówka, Brzustówka..."
"Pierwszym
był wniosek o budowę ścieżki wzdłuż
ulicy Jana Pawła II biegnącej do grot.
Kolejny wniosek mówił o tym, by przy
budowie nowych ulic i przebudowie starych
brać pod uwagę możliwość
jednoczesnego tworzenia ścieżek
rowerowych. Zarząd Miasta pod ówczesnym
kierunkiem Zbigniewa Knapa przyjął oba
wnioski do realizacji. [...]
... z roku na rok dróg dla rowerów
przybywa. Pierwszą była wspomniana na
ul. Jana Pawła. Obecnie dzięki tej
właśnie ścieżce i dzięki trasie
wyznaczonej od ulicy Kotlinowej rowerem
można bezpiecznie i przyjemnie dojechać
do samego Zalewu Sulejowskiego. W cieple
i suche dni widać, jak olbrzymim
powodzeniem cieszy się ta trasa. Potem
był pomysł, by podzielić szeroki na 4
m chodnik wzdłuż ulicy O. Langego i w
ten sposób utworzyć na nim ścieżkę
dla rowerzystów. [...]
Dzięki wnioskowi przyjętemu przez Radę
Miejska sześć lat temu mamy ścieżkę
rowerową wzdłuż całej ulicy Nowy
Port. Wydawało się, że w tym roku
powstanie też ścieżka od mostu na
Brzustówce do ul. Robotniczej
wykorzystująca prawy, zdewastowany
chodnik na ul. Modrzewskiego. Zarząd
Dróg Powiatowych składał ponoć
przyrzeczenia w tej sprawie, ale wszystko
wskazuje na to, że brak środków nie
pozwoli jednak na zrealizowanie tego
pomysłu."
A. Łuczak
"Ścieżka dla wybranych"
"... ponad
180 lat temu wykorzystano Pilicę do
spławienia... starych i niezmiernie
cennych ksiąg. [...]
Niezmiernie ważną rolę w organizowaniu
warszawskiej Biblioteki Publicznej
odegrał Samuel Bogumił Linde -
znakomity polski lingwista... [...]
Na mocy decyzji rządowej Komisji Wyznań
Religijnych i Oświecenia Publicznego S.
B. Linde został mianowany dyrektorem
generalnym Biblioteki Publicznej przy
Uniwersytecie Warszawskim. Do jej
zbiorów postanowiono przejąć m.in.
najcenniejsze i nadające się do użytku
publicznego księgi z bibliotek
istniejących przy klasztorach
przeznaczonych wtedy do kasacji. [...]
... Komisja Rządowa Wyznań Religijnych
i Oświecenia Publicznego wyraziła
zgodę >... ażeby współczłonek
jej Linde, Dyrektor Generalny Biblioteki
Publicznej, obejrzał biblioteki
instytutów religijnych do zniesienia
przeznaczonych, z władzą oddzielenia
książek według swego uznania zdatnych
na użytek publiczny i do odesłania ich
do tutejszej Biblioteki...< [...]
Swoją misję S. B. Linde
rozpoczął w dniu 20 maja tegoż roku i
prowadził ją na terenie wymienionych
wcześniej województw przez 16 tygodni.
Czynił to z wielkim zaangażowaniem i
właściwą sobie skrupulatnością.
Świadczą o tym choćby liczne listy,
wysyłane przez niego podczas wizytacji
klasztornych bibliotek do ministra
Stanisława Kostki Potockiego... [...]
Swoim relacjom S. B. Linde nadał
charakter swoistych meldunków z wojennej
wyprawy, nazywając zarekwirowane księgi
>zdobyczą< lub
>niewolnikiem<. [...]
Pisał zatem Linde do ministra Potockiego
w dniu 29 czerwca 1919 roku z Łęczna
pod Sulejowem: >Dnia 27 czerwca w
Wolborzu z jednej mizernej szafy
składającej całą kollegiacką
bibliotekę wybrałem sztuk 72 i w dwie
małe paki zabiłem. Tegoż dnia na noc
założyłem główną kwaterę w
Łęcznie u przyjaciela mego pana
Mateusza Maruszewskiego, generalnego
dzierżawcy ekonomii Łęczyńskiej,
skąd atak przypuszczam na wszystkie
miejsca nad Pilicą leżące. Już
Sulejów wzięty, niewolnika rozmaitego
stopnia jest 2.313; te (chociaż to
wielka nieprzyzwoitość, lecz bieda
przymusza) zamknąłem w 66-ciu beczkach
nowych, właściwie przeznaczonych na
wapno sulejowskie, nie dla takich
gości.< [...]
W podobnym stylu opisywał Linde swoje
>zdobycze< odnajdywane podczas tej
wyprawy w innych klasztorach leżących
blisko Pilicy. Właśnie tę rzekę
postanowił wykorzystać do
przetransportowania zbieranych mozolnie
ogromnych ilości starych ksiąg. Zwoził
je do Sulejowa, nazywanego przez siebie
>portem<. W cytowanym wcześniej
liście do min. Potockiego wyraził
radość: >Co za szczęście to
dla mnie, że Pilica tu pod Sulejowem
teraz już spławną, tak, że stąd
berlinki idą do Warszawy. Ściągnę tu
całą zdobycz piotrkowską, łaską,
wolborską, a wraz z sulejowską i tę,
którą się w tych dniach spodziewam
zabrać w Witowie, w Kurzelowie, w
Wielgomłynach, Gidlach, Mstowie.<"
Andrzej
Kobalczyk "Księgi Pilicą
spławiane...", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 31
z 3 sierpnia 2001 r.
--*
"W
niedzielne popołudnia szło się nad
Pilicę - dorośli w krzaki, by nie
gorszyć maluczkich wstydliwą
nagością, a dzieciarnia na wyspę,
gdzie woda toczyła się wolno po
płyciźnie i można było bezpiecznie
zażywać kąpieli byle nie oddalać się
zbytnio ku głównemu nurtowi rzeki.
[...]
Pilica dawała godziwą rozrywkę w dni
świąteczne, chociaż zdarzały się
chuligańskie rozróby, wypadki pobicia
Bogu ducha winnych wyśmierzaków przez
>zapilcoków< odgrywających się
za jakieś dawne zatargi
odpustowo-jarmarczne, albo też ze
zwykłej chęci do bitki - kto na drodze,
to nieprzyjaciel. Komendant policji pan
Gajos i posterunkowi pan Gąszcz i pan
Roman Momentowicz mieli pełne ręce
roboty - protokoły, przesłuchania i
rozprawy w sądzie grodzkim w
Białobrzegach.
Anse graniczne trwały odwiecznie.
Najwięcej kłopotu miał oganiacz łąk
pan Czerwiński, bo osuchowskie bydło i
konie naruszały prywatną własność w
Oleśnem, a to było ze wszech miar
naganne oraz karalne.
Latem 1944 roku chodziliśmy na okopy
bardzo często wpław przez Pilicę, a
dalej obok ziemianki, w której żył
dziwak o przezwisku Wujokozy, bo hodował
kozy i odżywiał się
>ekologicznie<, jak byśmy dziś
określili. Mawiano, że był profesorem
Uniwersytetu Warszawskiego. Otóż nie
dawaliśmy mu spokoju wołając:
Wujokozy! On ze stoickim spokojem kiwał
głową i mówił: >osuchowskie bydło
przechodząc przez wodę traci mleko, a
wyśmierzyckie rozum<. Musiał być
wielkim autorytetem naukowym, bo w 1945
roku przyjeżdżali do niego koledzy
profesorowie z Warszawy na konsultacje,
co robić ze stolicą, może przenieść
do Łodzi? Wzorem perypatetyków
przechadzał się po swoim ogrodzie i
zadawał pytania: ile kosztuje system
kanalizacyjny zbudowany wg projektu
Lindley'a? A system wodociągowy, gazowy,
telefoniczny, cała infrastruktura
komunikacyjna? Warszawę odbudowano na
dawnym miejscu nad Wisłą. Warto by
wiedzieć, kim był ten niezwykły
człowiek - Diogenes z Osuchowa! - a
może już wiadomo?"
Franciszek
Rogoliński "O wywczasach", "Gazeta
Białobrzeska" nr
7-8/lipiec-sierpień 2001 r.
--*
"W
ubiegły czwartek z oficjalną rewizytą
do Tomaszowa przyjechali przedstawiciele
Zarządu Miasta Prato... [...]
Najwięcej jednak czasu poświęcono
tematom związanym z ochroną
środowiska. - Polska stara się o
wejście do Unii Europejskiej, gdzie
stawia się olbrzymi nacisk na ochronę
środowiska. Dlatego nasze działania i
nasza pomoc będzie na początek
skierowana w stronę segregacji odpadów
i oczyszczania ścieków. Jeżeli
Tomaszów wystąpi o przyznanie środków
z funduszów unijnych na tego typu
inwestycje, to my jako miasto partnerskie
na pewno was poprzemy - powiedziała
Giorgi Ambra, burmistrz ochrony
środowiska.
Panią burmistrz i jej kolegów bardzo
zainteresował program >Pilica< i
problem rekultywacji powistomowskich
osadników. Nic więc dziwnego, że
najdłużej Włosi zwiedzali
oczyszczalnię ścieków. - Chętnie
wymienimy się doświadczeniami i
pomożemy w pozyskiwaniu środków na
wdrożenie eksperymentalnych programów
oraz unowocześnianie waszej oczyszczalni
- zapewniał Riccardo Valeri z Miejskiego
Przedsiębiorstwa Oczyszczania Ścieków
w Prato. [...]
Włosi zapoznali się z walorami
turystycznymi Tomaszowa i okolic.
Wypłynęli kutrem na wody Zalewu
Sulejowskiego, podziwiali Niebieskie
Źródła i dali się ponieść urokom
zaczarowanego młyna. Oj, dali się
ponieść..."
prop "Z
ziemi włoskiej do polskiej"
"Spalski
Park Krajobrazowy powstał w
październiku 1995 roku. Najogólniej
mówiąc, w celu ochrony dziedzictwa
przyrody i kultury nad środkową Pilicą
oraz udostępniania tych wartości
społeczeństwu. Obejmuje wraz ze strefą
ochronną prawie 13 tys. hektarów, na
terenach gmin Inowłódz, Lubochnia,
Poświętne, Rzeczyca, Tomaszów. [...]
Jeśli już mowa o udostępnianiu, to w
ciągu roku teren parku zwiedza 2
tysiące osób w zorganizowanych grupach,
nie licząc turystów indywidualnych.
[...]
Popularyzować i chronić jednocześnie.
Tak właśnie zbudowana jest ścieżka
przyrodnicza. Szkoda, że - jak na razie
- tylko jedna na terenie parku, ale tym
bardziej warto o niej wiedzieć. Zaczyna
się przy spalskim muzeum - Domu Pamięci
Leśnika i Drzewiarza, biegnie chwilę
wzdłuż rzeczki Gaci, potem przez
fragment rezerwatu >Spała<, z
biegiem Pilicy, żeby zakończyć się
przy tzw. kopcu św. Huberta. Pracownicy
parku ustawili przy ścieżce 8
solidnych, zadaszonych tablic
informacyjnych, mówiących tekstem i
rysunkiem o tym, co się wokół dzieje,
na co należy zwrócić uwagę uczących
rozpoznawać występujące wokół
gatunki fauny i flory. [...]
Przez park biegnie jedyny oznakowany
szlak turystyczny, tzw. szlak
partyzancki. [...] W granicach parku
przebiega poczynając od Spały przez
Teofilów, Inowłódz, Fryszerkę,
Anielin i >Szaniec Hubala<, dalej
przez Studziannę, Poświętne,
Małoszyce do Brudzewic. [...]
Turyści rowerowi, jako bardziej już
mobilni, znajdą sobie zapewne swoje
trasy. Za pracownikami parku proponujemy
szlak: Spała - Konewka -
>Szczurek< - Spała. Z
poniemieckimi bunkrami i rezerwatem
>Konewka<. >Szczurka<
zostawiamy do samodzielnego
rozszyfrowania. [...] Ciągle jednak
przychodzi pamiętać, że istota parku
to wypośrodkowanie miedzy
popularyzacją, udostępnianiem i
ochroną. Efektem takich działań jest
ostatnio np. tworzenie tzw. użytków
ekologicznych... [...] Postać taką -
twierdzi Jacek Tabor - mają np.
przyjąć bunkry w Konewce, stanowiące
jedno z największych w Polsce zimowisk
różnych gatunków nietoperzy: mopków,
nocków i wielu innych. [...]
Innym użytkiem będzie zespół skał i
murawy ciepłolubnej pod kościółkiem
Idziego w Inowłodzu. Zostanie tam
specjalnie wytyczona i opisana trasa
turystyczna."
M-ak
"Żeby park był cały, a turysta
syty"
"Aleksander
Góralczyk ze stacji Uniwersytetu
Łódzkiego w Treście jest wręcz
pesymistą. - Za pięć, sześć lat mimo
czystej wody, ludzie w ogóle przestaną
nad Zalew przyjeżdżać. Powód jest
jeden - warunki do autentycznego
wypoczynku pogarszają się tu z roku na
rok. [...]
Być może czarnowidztwo kierownika
Góralczyka jest nieuzasadnione, jednak w
intencje polityków planujących
przyszłość i rozwój terenów wokół
Zalewu też trudno uwierzyć.
Sposób >strategicznego myślenia o
Zalewie< można prześledzić na
przykładzie walki z hałasem. Sygnał
pochodził od czytelnika, który
zwrócił uwagę na fakt, że w zatoce w
Borkach, tuż przy plaży w weekendy
odbywają się dyskoteki. Muzyka niesiona
przez wodę dręczy tych, którzy
przyjechali tu dla ciszy, płoszy
zwierzynę, staje się wręcz
zagrożeniem dla samych uczestników
zabawy.
Dodajmy natychmiast, że dyskoteka w
Borkach nie jest jedynym
>producentem< hałasu nad zalewem.
Dość skutecznie rywalizuje z nią
>Omega<, muzykę słychać z pól
namiotowych w Treście, Karolinowie.
Pomijamy już miejsca bardziej odległe
dla tomaszowian jak Barkowice czy
Zarzęcin. Dziś każdy punkt
gastronomiczny, nawet zwykły parasol z
czterema plastikowymi krzesełkami i
krzywym stolikiem muszą zwrócić na
siebie uwagę klientów. Z pewnością
jedynym z najtańszych sposobów
zwrócenia uwagi jest właśnie głośna
muzyka. Dzieje się tak zresztą
wszędzie. W Spale przy basenie jest już
pod tym względem nie do
wytrzymania."
Agnieszka
Łuczak "Zalew hałasu"
"Sposobów
na spędzenie wolnych dni jest wiele, dla
tomaszowian sobotnio-niedzielna atrakcją
jest Pilica.[...] Spływ kajakiem w dół
rzeki. Lekko, łatwo i przyjemnie. [...]
Z takiej formy spędzenia weekendu
korzysta, od lat chyba pięciu, grupa
przyjaciół. Skład nie jest stały,
czasami kogoś nie ma, dochodzą nowi,
ale trzon grupy jest niezmienny.
Rozpiętość wieku też znaczna. Od
dzieci z ostatnich klas podstawówki po
osobników pod sześćdziesiątkę.
Dziesięć, piętnaście osób, 5-8
kajaków. W tym roku było to tak. [...]
Prócz tomaszowian są dwie z Łodzi i
jedna aż z Mauritiusa. [...]
Najtrudniej przychodzi opanować
jednostkę pływającą tym, co
zdecydowali się płynąć pontonami.
Manewrowanie trudniejsze, ale dryfowanie
lub pokonywanie mielizn - komfortowe.
Zbliżamy się do mostu kolejowego. To
najtrudniejsza przeszkoda na trasie. Mimo
upływu 56 lat od wysadzenia mostu pod
koniec wojny, nikt nie uprzątnął
kamienno-betonowego rumowiska. [...]
Nie ma już sezonowego mostu Świderka,
który służył rolnikom do zwożenia
siana z łąk po lewej stronie Pilicy.
Łąk nikt nie kosi, nie widać też
pasących się krów, owiec wpisanych
kiedyś w krajobraz nadpilickich łąk.
Nie opłaca się? Pewnie tak, bo o tym
czytamy w gazetach i oglądamy w
telewizji.
Spała, pierwszy >popas< obok
zrujnowanej przystani. Nie ma
nadpilickiej plaży, są krzaki i trawa
po pas. Budynek niszczeje, jest
zaśmiecony i po prostu zanieczyszczony.
Czy tak już będzie zawsze? Po
przekąsce płyniemy dalej. W lesie
pokazują się namioty biwakowiczów,
palą się ogniska i grille. Co na to
służby leśne?
Pilica meandruje, niewielki odcinek w
linii prostej do Inowłodza pokonujemy
dość długo. Przed Inowłodzem na
prawym brzegu biwakują już uczestnicy
spływu, który zorganizował WOPR.
Wypłynęli w pięć kajaków, ale
trochę wcześniej niż my. Wymieniamy
>ahoj, przygodo<. [...] Śmieci to
osobny problem Pilicy. Jest ich pełno w
przybrzeżnych zaroślach, gdzie
wyniosła je wyższa woda. Wszechobecna
folia, butelki >pety< i szklane,
puszki i kartony po napojach. Zdarzy się
nam jeszcze widzieć w przybrzeżnych
chaszczach lodówki, wersalkę, jakieś
skrzynie i pojemniki i nie jest to na
pewno mienie zabrane przez wodę
powodzianom. A ile tego jest na dnie
rzeki, w piasku, który rzeka przetacza?
Pilica ciągle służy mieszkańcom
wiosek i, pożal się Boże,
>turystom< za śmietnik. [...]
Zaczyna się las >tysiąca dacz<.
Od Fryszerki do Kozłowca, od Kozłowca
po Ponikłę, las jest naszpikowany
domkami jak z amerykańskiego filmu. To
efekt lat gierkowskich i tego, że lasy
były tu prywatne, chłopskie, gospodarze
dzielili je na działki i tak powstawała
obecna zabudowa. Do dzisiaj trwają prace
porządkujące tę jakże częstą
samowolę w gminach. A gospodarze żyją
z turystów. Przerażają tylko te
płoty, parkany, zapory. Każdy grodzi
wedle swojego widzimisię i zasobności
portfela. Siatki, druty kolczaste,
żerdzie (pewnie cięte cichcem w lesie).
Koszmar. [...]
W Domaniewicach, najpiękniej położonej
wsi nad Pilicą, zaskakuje nas prawie
całkowity brak obecnych chyba jeszcze w
zeszłym roku olbrzymich stad gęsi. Też
pewnie nie opłaca się ich hodowla.
Prom, który miał trafić do Skansenu
Rzeki Pilicy, nie kursujący od kilku lat
(służył generalnie do przewozu wozów
z sianem) gnije na wpół zatopiony na
skraju wsi. Niewiele już z niego
zostało. Pilicę przegradza tylko
stalowa lina. Teraz służy tym, którzy
wzdłuż niej przeprawiają się
łódkami. Te łódki to ciekawa sprawa
związana z tym terenem. Budowane przez
wiejskich cieśli i stolarzy są
elementem folkloru, etnografii. Ale też
gniją w przybrzeżnych krzakach. Pilica
zaczyna być dzika, puste brzegi lub las
do samej wody, zwalone pnie. Widać
działalność bobrów, sporo wysp,
wysepek, piaszczystych łach. Pięknie i
cicho. Sielskie widoki mącą kłusownicy
z sieciami. [...] ... docieramy do
przedmieścia Nowego Miasta o nazwie
Góra (kiedyś wieś). [...] Władze
Nowego Miasta pewnie oszczędzają na
transporcie kontenera ze śmieciami,
więc mają śmietnik na ładnej i
popularnej plaży. [...] Niemiła to
wizytówka Nowego Miasta w Górze. Ale
cóż nam do tego, ładujemy kajaki na
specjalną przyczepę, bagaże i my sami
do nysy. Koniec spływu. [...] Do
zobaczenia za rok na Pilicy. Innym
radzimy skorzystać z naszych
doświadczeń jeszcze w tym roku. Warto,
bo Pilica jest piękna."
Stan.
"Kajakiem po Pilicy", "Tomaszowski
Informator Tygodniowy" nr 30
z 27 lipca 2001 r.
--*
"W
Szkole Podstawowej w Kunicach odbyło
się nagranie radiowe do audycji pt.
>Na przypiecku< emitowanej od lat
na antenie Polskiego Radia Kielce.
Bohaterem nagrania był zespół
>Róża< powstały kilka lat temu
przy klubie seniora w Sławnie... [...]
Od samego początku istnienia opiekę
etnograficzną nad zespołem sprawuje
dyrektor Muzeum Regionalnego w Opocznie,
etnomuzykolog dr Jan Łuczkowski, a od
pewnego czasu z zespołem występuje
kapela kierowana przez Edwarda
Rogowskiego, który na potrzeby zespołu
przygotowuje aranżacje regionalnych
przyśpiewek i pieśni. >Róża< ma
na swoim koncie kilka sukcesów, z
których największy to główna nagroda
w Wojewódzkim Przeglądzie Artystycznego
Ruchu Seniorów w Piotrkowie
Trybunalskim. [...]
Przyśpiewki i pieśni w wykonaniu
>Róży< będziemy mogli
wysłuchać w Radiu Kielce w sobotę, 11
sierpnia o godzinie 12.35, na falach
101,4 MHz."
zem "Radio
Kielce w Kunicach", "TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 30
z 27 lipca 2001 r.
----*
"Starostwo
Powiatowe w Białobrzegach 2.06.2001 roku
było organizatorem II Samorządowego
Spływu Kajakowego >PILICA 2001<. W
imprezie wzięli udział przedstawiciele
z 10 jednostek samorządowych, razem 34
osoby. Trasa spływu prowadziła z Górek
Grzmiących koło Wyśmierzyc do Ośrodka
Wypoczynkowego >Olszynka< koło
Białobrzegów. [...] Pierwszy przystanek
zaplanowano w miejscowości Góry...
[...] Po odpoczynku załogi ruszyły w
dalszą drogę, aby późnym popołudniem
spotkać się na mecie. Wszyscy
uczestnicy spływu otrzymali od Starosty
Białobrzeskiego pamiątkowe dyplomy.
Przy ognisku wszyscy kajakarze
rozmawiają o niepowtarzalnym uroku rzeki
Pilicy, o możliwościach jej
zagospodarowania oraz o następnych
imprezach kajakowych."
M.W. "II
Samorządowy Spływ Kajakowy"
"Przyroda
na całym Zapiliczu i pograniczu
Małopolski i Mazowsza to największy
atut poświadczający atrakcyjność
Ziemi Białobrzeskiej. Wiele pomników
przyrody ukazuje dzieje geologiczne np. w
Kamieniu jest wielki głaz (granit
rapakiwi - obwód 10 m, wysokość 1 m).
Inne są świadectwem piękna i
długowieczności drzew liczących
więcej niż historia wielu okolicznych
miejscowości. W Puszczy Stromeckiej i
okolicznych lasach dominują sosny, dęby
i brzozy, a w dolinie rzeki olcha czarna.
Można tu spotkać też obszary boru
bagiennego z ciekawymi roślinami
zielnymi - modrzewnicą, bagnem,
borówką bagienną czy rosiczką
okrągłolistną. Obrzeża lasu to liczne
porosty np. chrobotek leśny, oryginalnie
wyglądająca szczotlicha sina czy zwarte
połacie jeżyn. Lasy zamieszkuje wiele
gatunków zwierząt - jelenie, sarny,
daniele, lisy, dziki, zające czy
przychodzące tu niekiedy z innych
terenów łosie. Na nadleśnym niebie
zauważamy bociany czarne i bociany
białe, trzmielojady, jastrzębie,
krogulce, cietrzewie. Nad łąkami i
rzeką przedstawicielami awifauny są
mewy śmieszki, rybitwy białoczelne i
rzeczne, czajki, rycyki, brodźce,
perkozy, łabędzie, kaczki a także
remizy wijące misterne gniazda i
mieszkające w głębokich jamach
zimorodki. W trawach i runie leśnym
spotkamy prawie wszystkie polskie gady i
płazy, zaś w nurtach Pilicy i wodach
jej dorzecza wiele gatunków ryb:
szczupaki, leszcze, sandacze, płocie czy
sumy. Obszar tej ciekawej i nieskażonej
przyrody jest objęty częściową
ochroną - istnieją rezerwaty leśne:
>Sokół<, >Majdan<,
>Dobieszyn<. Strefa krajobrazu
chronionego obejmuje znaczną część
doliny Pilicy.
Tę piękna przyrodę możemy podziwiać
podczas wycieczek pieszych, rowerowych
czy najatrakcyjniejszych z nich -
spływów z nurtem Pilicy."
Aleksandra
Wójcik (ZSZ Białobrzegi) "Mój
powiat jest atrakcyjny, bo..."
(konkurs),
"Gazeta Białobrzeska" nr
137-138/lipiec-sierpień 2001 r.
--*
"Trzeba
[...] być tak niezwykłym i
wszechstronnie utalentowanym, a do tego
niezmiernie pracowitym i upartym
człowiekiem, jak tomaszowianin Jerzy
Sosnowski. [...]
Wszystko zaczęło się od wykonania
przez pana Jerzego na początku tego roku
niezwykle precyzyjnej rekonstrukcji
młyna wodnego, stojącego kiedyś na
tomaszowskich Niebieskich Źródłach.
[...] ... opisałem obszernie w artykule
pt. >Opowieść o dwóch młynach <
w wydaniu TIT z 6 kwietnia br. [...] Tym
razem miał wziąć na warsztat, w sensie
dosłownym i w przenośni, młyn
istniejący do lat 60. ubiegłego wieku
we wsi Liciążna koło Inowłodza. [...]
... spod mistrzowskiej ręki pana Jerzego
wyłoniła się kolejna makieta
ofiarowana przezeń do Skansenu Rzeki
Pilicy. Przedstawia ona... [...] ...
nader interesujący i rzadki w dorzeczu
Pilicy młyn wodny z kołem
nasiębiernym. [...]
System napędzania młyna w Liciążnej
był dosyć osobliwy. [...] Pracował w
dobowych cyklach. najpierw przez 24
godziny spiętrzano wysoko wodę w
strumieniu przegrodzonym solidną tamą.
Kiedy staw już się napełnił po brzegi
spuszczano wodę na koło. Spiętrzonej
wody starczało na 24-godzinną pracę
młyna. Mielono zatem w nim ziarno na
mąkę i w dzień, i w nocy. Następnie
przez dobę młyn był nieczynny i
oczekiwał na ponowne napełnienie
mini-zalewu na strudze. [...]
W tych dniach, przy okazji Święta
Pilicy '2001, dołączyła do nich
kolejna, niezwykła rekonstrukcja. Dla
wielu gości pilickiego skansenu
przedstawia się ona wręcz jako nigdzie
dotąd nie widziana sensacja! Jest to
bowiem miniatura... młyna pływającego,
jaki ponad 200 lat temu mełł ziarno na
mąkę dzięki nurtowi Pilicy. [...]
Ta makieta nasuwa oglądającym
szczególne złudzenie
współuczestniczenia w wydarzeniu
dziejącym się na Pilicy przed dwoma
wiekami. Oto na wartkim nurcie unosi się
niezwykła konstrukcja złożona z trzech
solidnych pontonów-pływaków. Drewniane
pudła są zespolone poprzecznymi belkami
i pomostami. na dwóch prawych pływakach
spoczywa drewniany budynek młyna, zaś
między trzecim lewym i środkowym jest
zamocowane na specjalnym rusztowaniu
ogromne koło z wieloma drewnianymi
łopatami. Całość unosi się na Pilicy
nieruchomo, a to dzięki łańcuchom
łączącym pływaki z palami wbitymi w
dno rzeki i plażę. Dzięki temu młyn
stoi na wodzie, która obraca jego koło.
[...]
... pan Jerzy... buduje kolejne makiety
dla pilickiego skansenu. [...] Tym razem
w miniaturowym warsztacie zainstalowanym
w ciasnym pokoiku standardowego M-2 w
bloku osiedla Nieborów wyłania się
rekonstrukcja mostu, który w 1830 roku
miał stanąć na Pilicy w ówczesnej wsi
Brzostówka. [...]
Po ukończeniu tej rekonstrukcji pan
Jerzy ma zamiar zabrać się do budowy
mostu, jaki istniał na Brzustówce przed
wojną"
Andrzej
Kobalczyk "Młyny Pana
Jerzego",
"Tomaszowski Informator
Tygodniowy" nr 29 z 20
lipca 2001 r.
--*
"W
ostatnich dniach zauważyliśmy nagminny
proceder obrywania kwiatostanów lipy z
drzew położonych wzdłuż ruchliwych
dróg np. w okolicach Prymusowej Woli i
pomiędzy Szadkowicami a Kamieniem. [...]
... zebrane w ten sposób kwiatostany
zawierają spore ilości metali
ciężkich i Bóg jeszcze jeden wie
jakich chemikaliów transportowanych
naszymi drogami.[...]
zbieracze wcale nie wysilają się na
jakiekolwiek wchodzenie na drzewo,
dostawianie drabin itp., itd. Po prostu
łamią gałęzie, odrywają je od pnia,
a dopiero potem zrywają kwiaty.
Przecież to zwykły wandalizm i mogłaby
się tym zainteresować ochrona
środowiska."
zem
"Zielarze! Zlitujcie się!", "TOP -
Tygodnik Opoczyński" nr 29
z 20 lipca 2001 r.
--*
"W
środę późnym popołudniem ponad
dwadzieścia cystern napełnionych
paliwem lotniczym wyruszyło z bazy paliw
w podkoneckiej Baryczy do stacji Warszawa
Okęcie. Na stacji w Końskich ktoś z
obsługi pociągu zauważył, że z
jednej z cystern wycieka paliwo. [...]
Odłączono wadliwy wagon od reszty
pociągu, który pojechał do Warszawy.
Plamy paliwowe zneutralizowano sorbentem.
[...] Wagon odtransportowano z powrotem
do bazy w Baryczy, gdzie zbadana zostanie
przyczyna jego nieszczelności."
/MiK/
"Bombowy pociąg",
"Przegląd Konecki" nr 29
z 18 lipca 2001 r.
--*
"Koncepcja
realizacji Regionalnego Programu
>Pilica< zrodziła się na
początku 1996 roku. Przypomnijmy. Chodzi
o wybudowanie kolektorów opaskowych na
terenach wokół Zalewu Sulejowskiego
oraz modernizację oczyszczalni ścieków
w Tomaszowie i Piotrkowie, które to
obiekty (przede wszystkim oczyszczalnia w
Tomaszowie) przejmowałyby wszystkie
ścieki. [...]
... Sejmik Województwa Łódzkiego
powołał do życia Radę Społeczną
Programu >Pilica<. [...]
5 lipca w tomaszowskiej filii
Uniwersytetu Łódzkiego odbyło się
posiedzenie Rady... [...]
Zarówno prowadzący spotkanie Waldemar
Matusewicz, który jest przewodniczącym
Rady Społecznej, jak i Krystyna Ozga,
wicemarszałek Sejmiku Wojewódzkiego
oraz spóźniony minister Marek Michalik
[podsekretarz stanu w Ministerstwie
Ochrony Środowiska] podkreślali, że
>Pilica< to zadanie priorytetowe
dla województwa. By mogło być
zrealizowane przy wsparciu z funduszy
europejskich konieczne jest porozumienie
wszystkich zainteresowanych stron, tak by
prezentowane było jedno zgodne
stanowisko, co do realizacji programu.
[...] ... dotychczas udało się
opracować dokumentację na budowę obu
oczyszczalni i ok. 136 km opaski. Są
też pozwolenia na budowę
poszczególnych odcinków projektu. [...]
Minister Michalik...[...] ... Zapewniał,
że >Pilica< jest na liście
programów, które mogą być
zaakceptowane do realizacji jeszcze w tym
roku. [...]
Program >Pilica< miał być
ostatecznie przyjęty do realizacji przez
radnych sejmiku wojewódzkiego na
początku lipca. Wiadomo już, że termin
nie został dotrzymany ze względu na
brak podpisania porozumienia przez
wszystkie strony. [...]
Kluczowym i zarazem najkosztowniejszym
elementem programu >Pilica< jest
rozbudowa i modernizacja tomaszowskiej
oczyszczalni ścieków. [...]
Jeśli wszystkie problemy... [...] ...
zostaną w ciągu najbliższych dwóch
miesięcy rozwiązane, to do końca
września 2003 roku wszystkie planowane
inwestycje muszą być zrealizowane.
[...] ... przybyli na spotkanie goście
przenieśli się do Skansenu Rzeki
Pilicy, gdzie dusichą ze skwarkami
podejmować miał ich niestrudzony
Andrzej Kobalczyk. To właśnie takie
pomysły jak odrestaurowanie
młyna-muzeum na brzegu Pilicy, czy
budowa ścieżki edukacyjno-rowerowej
wokół Zalewu Sulejowskiego mają
uatrakcyjniać w przyszłości pobyt nad
czystymi wodami Zalewu i Pilicy."
Agnieszka
Łuczak >Pilica< ma 5 lat
"W
1984 roku, 19 października, w okolicy
Ręczna w niewielkim dopływie Pilicy
wypuszczono na wolność cztery pary
bobrów, sprowadzone z północy kraju.
[...] Po jakimś czasie część bobrów
została na miejscu, ale reszta gdzieś
przepadła bez wieści. Zguby odnalazły
się po paru latach, gdy z różnych
miejsc wzdłuż Pilicy zaczęły
głównie od wędkarzy dochodzić
sygnały, że ktoś albo coś ścina w
charakterystyczny sposób nadrzeczne
drzewa. [...] Rzadkie gdzie indziej a
jeszcze do niedawna nieobecne nad Pilicą
bobry zadomowiły się tu na dobre. Rzeka
stała się drogą ich migracji. Nie
przeszkodził Zalew Sulejowski i tama w
Smardzewicach, a nawet niezbyt jeszcze
czysta woda.
Bobry są dzisiaj obecne w Pilicy i jej
dopływach także poniżej Tomaszowa.
[...] Zbudowały tamy m.in. w okolicach
Studzianek, podtopiły rolnikom uprawy.
[...]
Do podobnej sytuacji doszło jakiś czas
temu na terenie Spalskiego Parku
Krajobrazowego. Żyje tu obecnie 18-20
bobrzych rodzin. Nad Pilicą, leśnymi
strumykami, także nad Gacią powyżej
Spały. [...] Niestety ludziom i tutaj
nie w smak jest sąsiedztwo z bobrami.
Podjęli próby wyrugowania kłopotliwych
sąsiadów, wchodząc niestety w konflikt
z prawem.[...]
- Systematycznie, raz na kilka miesięcy
żeremia są palone, tamy rozwalane, woda
spuszczana. [...] Nie chcemy z nimi
walczyć, bo w interesie parku leży
współpraca a nie konflikt. Musieliśmy
jednak przypomnieć, czym, z prawnego
punktu widzenia, grozi takie
postępowanie [- mówi zastępca
dyrektora ZNPK Andrzej Adamowicz]. [...]
Nam nie udało się tym razem podejrzeć
bobra. Może powiedzie się innym razem?
Miejmy tylko nadzieję, że nie będą
wchodziły bardzo w drogę gospodarzom,
bo pewnie nie wyjdzie im to na zdrowie. A
byłoby szkoda, bo to przecież najlepszy
dowód na to, że nie wszystko jeszcze
stracone, że natura potrafi jeszcze
naprawić nasze błędy."
M-ak.
"Bóbr jaki jest...",
"Tomaszowski Informator
Tygodniowy" nr 28 z 13
lipca 2001 r.
*
"W
nocy z 13 na 14 czerwca w wyrobisku po
eksploatacji wapienia w pobliżu Tarnawej
Góry (gm. Moskorzew) nieznani sprawcy
porzucili beczki z resztkami różnych
substancji chemicznych. Zaalarmowanie
przez zaniepokojonych dokuczliwym
zapachem mieszkańców pobliskiej wsi
strażacy z Komendy Państwowej Straży
Pożarnej we Włoszczowie odkryli na
terenie dzikiego wysypiska śmieci
znajdującego się w >kamionce< 25
metalowych 200-litrowych beczek i 6
plastikowych 60-litrowych pojemników.
Beczki były pootwierane, dlatego
część substancji przedostała się do
gleby. [...]
... ustalono, że w beczkach znajdują
się pozostałości m.in. chlorku metylu,
acetonu, chloromrówczanu etylu.
Szczególnie ten pierwszy mógł być
niebezpieczny; [...] Okazało się, że
substancje skaziły tylko wierzchnią
warstwę, najgłębiej do 15
centymetrów."
"Niebezpieczny
>podrzutek<"
"...
11 czerwca br. w siedzibie Starostwa
odbył się finał powiatowy Konkursu
wiedzy o przyrodzie powiatu
włoszczowskiego. Celem konkursu
jest propagowanie wiedzy o walorach
przyrodniczych powiatu, rozbudzenie
zainteresowań i pogłębienie wiedzy o
Ziemi Włoszczowskiej jako Małej
Ojczyźnie, jak również integracja
środowisk szkolnych. [...] ...
radioodtwarzacze CD, aparaty
fotograficzne, książki, otrzymali: w
kategorii gimnazjów - Karol Jankowski z
Krasocina, Barbara Wójcik z Oleszna i
Kinga Ptak z Gimnazjum nr 2 we
Włoszczowie; w kategorii szkół
średnich: Monika Początek z Liceum
Ogólnokształcącego, Tomasz Gaik z
Zespołu Szkół Rolniczych i Karolina
Cieślińska z LO."
"Konkurs o
przyrodzie powiatu"
"Wodnik
to kolejny przedstawiciel rzędu
żurawiowatych i rodziny chruścieli.
[...]
W powiecie włoszczowskim wodnik
występuje licznie, największe jego
skupiska znajdują się na stawach
rybnych. Szczególnie liczna populacja
wodnika zasiedla cały kompleks stawów w
Chotowie oraz w okolicy Rudki i
Biadaszka"
Bartosz
Piotrowski "Wodnik (Rallus
aquaticus)"
"Sołectwo
Zabrody to połać Ziemi Włoszczowskiej
najdalej wysunięta w kierunku
północno-wschodnim. [...]
... atrakcją terenów wokół tego
sołectwa są osobliwości naturalnego
środowiska. Są okazy starych drzew,
liczne cieki wodne i starorzecza, jest w
wielu miejscach dziewiczość ostępów
leśnych, jest wreszcie bardzo ciekawy
rezerwat przyrody (o nazwie
>Oleszno<) z jesionem wyniosłym i
olszą czarną, są wreszcie owiane
legendą takie miejsca jak Piekiełko,
Topielnica, Mokry Las..."
Jan Stawowczyk
"Zabrody"
"Głos
Włoszczowy" nr 7/lipiec
2001 r.
*
"Tu
u podnóża Wrót do Modrych Wrót zamyka
się koło historii. Kończymy bowiem
dzieło zaczęte przez naszych
poprzedników, którzy w 1935 roku
postanowili utworzyć Park Turystyczny -
Niebieskie Źródła. [...] Te
zdania wypowiedziane przez senatora
Jerzego Adamskiego w niedzielę podczas
symbolicznego aktu otwarcia nowo
wzniesionej, stylowej bramy rezerwatu
Niebieskie Źródła, stanowiły główne
przesłanie tegorocznego, IV Święta
Pilicy. [...]
... organizatorami pilickiego święta
byli wspólnie: Stowarzyszenie
Przyjaciół Pilicy i Nadpilicza oraz
Wydział Promocji Miasta i Współpracy z
Zagranicą UM. Wstępem do tegorocznych
>imienin Pilicy< był uroczysty akt
przekazania zwiedzającym, pierwszych
obiektów i ekspozycji tworzonego od 2
lat Skansenu Rzeki Pilicy. Nastąpił on
w piątek dokładnie w samo południe z
udziałem blisko 50-osobowej grupy
najwierniejszych sojuszników pilickiego
skansenu, w tym także z zagranicy.
Pierwszą część ceremonii, trwającą
przed młynem (niestety, w strugach
deszczu) otworzył niedawno reaktywowany
Zespół Pieśni i Tańca
>Piliczanie<. Za tło posłużył
nowo zbudowany u podnóża młyna
drewniany most nad wykopanym kanałem
wodnym, a także stare powozy i sanie z
Brzustówki oraz zabytkowe kajaki z
Pilicy. U wejścia do młyna gości
witali: młynarzowa (w jej rolę
wcieliła się znana poetka ludowa z
nadpilickiego Lubiaszowa Krystyna
Wieczorek) z młynarzem (w osobie niżej
podpisanego).
Przy akompaniamencie młynarskich i
nadpilickich przyśpiewek obficie
serwowanych przez >Piliczan< i
młynarzową nastąpił ceremoniał
przybijania do odrzwi młyna >podków
na szczęście<. [...]
Następnie goście, prowadzeni przez
młynarzową i młynarza, podziwiali
pieczołowicie odrestaurowany budynek
młyna i jego kompletne wyposażenie, a
także urządzone we wnętrzu ekspozycje.
[...]
Najbardziej jednak widowiskowa była
niedzielna odsłona pilickiego święta.
Przy sprzyjającej, słonecznej pogodzie
trwał przy skansenie i na Niebieskich
Źródłach niezwykły spektakl
odtwarzający sceny czerpania źródlanej
wody przez brzustowskich woziwodów
sprzed 100 lat.
Widowisko, wypełnione recytacjami
dawnych i nowszych opisów i wierszy o
Niebieskich Źródłach, przeplatało
napełnianie beczki wodą czerpaną
wiadrami z wywierzyska. Na koniec
>Piliczanie< odtańczyli obok
wywierzyska siarczystego oberka.
Uwieńczeniem historycznego widowiska
było przewiezienie źródlanej wody na
lewy brzeg Pilicy ulicami Brzustówki i
zaprezentowanie niecodziennego orszaku
woziwodów gościom tomaszowskiego
festiwalu.
Na koniec dodajmy, że Skansen Rzeki
Pilicy będzie otwarty w sezonie letnim w
każdą sobotę i niedzielę w godz.
12.00-16.00."
Andrzej
Kobalczyk "Powrót do |