* * *
szosą trzy szczygły
szły
szary szarak był szalenie zły
żaby skrzeczały aż drżały szyby
szybkonogi ślimak poszedł na grzyby
w trzcinach świerszcz rzępolił smutnie
czarne szczypawki szczypały okrutnie
trzmiel w czynele strasznie grzmocił
szaleńczo żwawy szlagier szkocki
ptaszyny ćwierkały przenikliwie
czapla i żuraw tańczyli tkliwie
krzykliwie wrzeszczał kos
przez zakatarzony nos
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
* * *
zażądała żółta żołna
żeby trzmiel żądłem drążył
czółna
aby żwawy żonkoś żaby
przepłynął grzęzawisko bez żenady
chociaż rzadko ale zdarzyć się może
że dla żonkosia rzeczka to morze
i żabomąż na wieczerzę zdążyć nie
może
a każda żabożona żąda od męża
by czasu na mrzonki nie zmitrężał
żal czasu i trwonić go to grzech
gdy przyszła pora by żaby złożyły
skrzek
|
|
| |
|
|
|
|
* * *
już gżegżółka
szuka żuka
czarny dzięcioł w drzewo stuka
poczwarka w motyla się zmienia
żaby skrzek składają na brzegu
strumienia
żółte kaczeńce na łące
patrzą prosto w słońce
skowronek wysoko śpiewa radośnie
najweselsze piosenki o wiośnie
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
* * *
czarny kos gwiżdże wspak
drozd też śpiewa coś nie tak
wrona wrogo kracze
sroka skrzeczy i skacze
wróbel stroszy piórka
za muszką nurkuje jaskółka
puszczyk w lesie huka
kukułka gniazda szuka
gdzieś w oddali krzyknął kszyk
mały trznadel w gąszczu znikł
czy nadejdzie wreszcie pora
gdy odpocznie ptasia sfora
kiedy wieczór słońce zgasi
cichnie już harmider ptasi
wszystkie ptaszki idą spać
by znów rano śpiewem budzić nas
|
|